• Wpisów:464
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:05
  • Licznik odwiedzin:18 841 / 1598 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
No więc... Co tam?
U mnie jak zawsze nudy ;p
Zaraz pododaje trochę zaległych rozdzialików ;3
Directionerka (New podpis <3 )
 

 
Podsumowanko
 

 
Hejka
No i co tam u was?
U mnie masakra jak zawsze
Moja "kochana" kuzynka dowiedziała się, że podoba mi się Mateusz i już całej szkole rozgadała -,-
Jutro mam 4 lekcje, cie cie cie recie xd
W planie mam 6 ale jutro obchodzimy dzień nauczyciele i jest jakiś apel więc mam tylko:
• Przyrodę (Nieeeee ;c )
• Plastyke (Jeeej xd ^^ )
• Wuef (Ale pewnie nie będziemy mieć, bo ten apel na sali na na dwór chłopaki pójdą)
Powinniśmy mieć jeszcze wychowawczą (a na niej będzie apel) , ruski (i to rozumiem ^^ xd) oraz polaka
I jeszcze dzisiaj się dowiedziałam, że muszę się nauczyć aż 15 linijek tekstu na pamięć bo wystawiamy przedstawienie na 11 listopada.
Zabijecie mnie? Proszę...

Wiktoria xoxo
 

 
Hej
Co tam u was?
Ja dzisiaj miałam sprawdzian z matmy, jutro z anglika, w pon zdaje modlitwę na religii a we wt kartkówka z polaka, boshe... Co to za świat?!
No nic...
O czym by tu jeszcze napisać?
Hmm...
Zauważyliście nowy wygląd bloga?
Zmieniłam dosłownie przed chwilą
No to chyba tyle...
Chciałam jeszcze polecić kilka blogów:
http://violetta.te.amo.pinger.pl/ <3
http://leon123a.pinger.pl/ <3
http://zrobzsamobujcyoptymi.pinger.pl/ <3
http://weronikaaa128.pinger.pl/ <3

Papatki *

PS: Zapraszam jeszcze na mojego bloga z opowiadaniami
http://opowiadaniaoviolettcie.blogspot.com/
 

 
Hejka!
Przepraszam was bardzo, że tak długo nie pisałam ale wiecie... Szkoła -,-
Do tego moja BFF chodzi z chłopakiem, w którym się kocham.
Mimo, że wiem iż nie będziemy razem to i tak ciągle o nim myślę...
Mateusz! Weź to cholerne krzesło z mojej głowy!!
Już nawet sama nie wiem co napisać...
Mam okropny plan lekcji składający się z 7 lekcji w poniedziałek, 7 we wtorek, 5 w środe (Bodzięki Ci ktokolwiek! xd) 7 w czwartek i 6 w piątek.
Do tego w ten piątek byłam na wycieczce (pieszo przez ponad 5 km ;c ) Piekliśmy kiełbaski (I tak jestem za gruba więc jeszcze tłuste?! Świat się na mnie uwziął!! :c )
Ostatnio bardzo pokochałam One Dierction <3
Nilluś <3
Noo... Nie wiem co napisać xD
To co chcecie robić?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hymnem bloga zostaje... Amor En El Aire!!
Co chcecie robić teraz??
 

 
https://www.facebook.com/pages/Violetta-Poland/526828757385042?notif_t=fbpage_admin
Zapraszam tutaj! Jestem tam adminką
Lajknijcie, pokomujcie albo polajkujce
Dla was to chwila a dla nas ważne
 

 
Przedwczoraj był LudoRuggCam
Ja niestety nie mogłam oglądać ale oglądałam powtórkę
Można go obejrzeć tutaj:

Na początku jest muzyczka a po chwili przed naszymi oczami ukazują się dwie Myszki Micky, którymi Lodo i Rugg się biją. Po chwili siadają i się witają. Potem chyba tańczą xd Później coś gadają ale nie kapuje xd Gadają, gadają i się wydurniają (ale mi się zrymowało xd) Potem gadają coś po rusku. A potem tańczą do jakiejś piosenki której tytułu nie pamiętam xd Potem znowu coś tam gadają a Lodo udaje że śpiewa Universo a tak naprawdę puściła ją na yt xd Potem gadają z myszkami xd Lodo śpiewa Aspirende a decia adios a Rugg gra na gitarze. Po chwili przychodzi Albita! xd Chyba Tini ich oglądała bo Rugg powiedział "Ciao Martina!" Potem śpiewają Rescata me corazon. Potem jeszcze Hoy Somos mas
 

 
Tak więc... Wybieramy hymn bloga xd
Którą piosenkę proponujecie?
1. Podemos
2. En Mi Mundo
3. Dile que si
4. Te Creo
5. Voy Por Ti
6. Destinada a brillar
7. Ven y canta
8. Veo Veo
9. Algo suena mi
10. Entre Tu y yo
11. Te esperate
12. Verte de lejos
13. Juno a ti
14. Ser Mejor
15. Are you ready the floride
16. Habla Si Puedes
17. Ahi Estare
18. Tienes Todo
19. Algo Se Encainde
20. Como Querras
22. Entre Dos Mundos
23. Codiego Amistad
24. Yo soy asi
25. Luz, camara y accion
26. On Beat
27. Hoy Somos Mas
28. Progleamosite Bellas
29. Nuestro Camino
30. Euforia
31. Esto No Puede Terminar
32. Te fazzer feliz
33. Soy Mi Mejor Momento
34. Ven con nosotros (Salta)
25. Alcemoses las esterllas
26. Si Es Por Amor
27. Nel Mi Mondo
28. In my own world
29. Ti Credo
30. Juntos Somos Mas
31. Cuando Me Voy
32. Descubri
33. Underath it all
34. Ser quen soy
35. Aspirendi a decir adios
36. A mi lado
37. Encender nuestra luz
38. Friends till the end
39. Queen of the dance floor
40. Rescata me corazon
41. Amor En El Aire
42. En Gira
43. Supercreativa
44. Quero
45. Corre

Głosujcie
 

 
Heeej <3
Co chcecie robić?
 

 
*Leon*
Violetta otworzyła drzwi a na balkon wpadł Federico. Zaczęliśmy się z niego śmiać.
-Ładnie to nas podsłuchiwać?
-No bo... Eee... - Zaczął się jąkać i szybko wstał
-To jak przyjdzie do ciebie Ludmila to też będziemy cię tak podglądać - Pokazała mu język
-Już sobie idę! - Krzyknął i uciekł w ekspresowym tempie
My w tym czasie śmialiśmy się jak debile.

*Następnego dnia*
*Violetta*
Rano obudziłam się o 8:15
O 9 miałam zajęcia w Studiu więc szybko wstałam i pobiegłam do łazienki gdzie zrobiłam sobie lekki makijaż. Gdy już wróciłam do pokoju wyjęłam z szafy jakieś ubranie, w które się ubrałam.
Szybko zbiegłam na dół gdzie zjadłam śniadanie.
-Violu za 15 minut masz zajęcia! - Powiedział mój tata wchodząc do jadalni
Szybko wypiłam mój sok pomarańczowy po czym wzięłam torebkę i pobiegłam do drzwi. Za nimi stał Leon. Chyba chciał zapukać.
-Hej - Pocałowałam go w policzek
-Cześć kochanie
Powiedział do mnie kochanie. Jak słodko...
Po chwili ruszyliśmy do szkoły. Okazało się, że nie tylko ja zaspałam. Moi przyjaciele siedzieli na ławce przed Studiem. Francesca leżała na Marco, Marco na Ludmile, Ludmila na Federicu, Federico na Camili, Camila na Andresie, Anders na Larze, Laa na Diegu, Diego na Victorii a Victoria na Davidzie.
Boże, jaka beka no!
-Wstawać!!! - Wydarliśmy się tak, że wszyscy inni dziwnie na nas spojrzeli a nasi przyjaciele pospadali z ławki.
-Już nie żyjecie! - Krzyknęli i zaczęli nas ganiać dookoła szkoły
-Ej, ej, ej... - Powiedzieliśmy zdyszani zatrzymując się w miejscu - Dosyć! Zaraz spóźnimy się na lekcje...
-No dobra... - Powiedzieli odpuszczając nam.
Poszliśmy na lekcje. Kiedy weszliśmy do sali zobaczyłam JEGO. To nie może być on! Każdy tylko nie on!
-Witaj Violu - Powiedział z tym dziwnym uśmiechem na ustach
Przestraszona schowałam się za Leona. ON zniszczy mój związek i nie da normalnie żyć!
-Violetta, kto to jest?
-Tto jest...
 

 
*Violetta*
-No więc... Wszyscy się dostaliśmy! - Krzyknęłam a dziewczyny zaczęły piszczeć z radości
-To kiedy pierwsze zajęcia? - Zapytał Maxi
-Jutro
Potem jeszcze chwilkę pogadaliśmy a później niestety musiałam iść do domu. Leon i Fede mnie odprowadzili, Fede to w sumie musiał bo ze mną mieszka. W połowie drogi wyprzedził nas i pobiegł do domu. W sumie nie wiem dlaczego pobiegł... Po 15 minutach byliśmy już pod moim domem.
-Wejdziesz?
-Tobie nie potrafię odmówić - Zaśmiał się wchodząc do mojego domu
-Cześć Violu, witaj Leonie - Powiedział mój ojciec
-Dzień dobry panu
-Dobrze, że jesteś bo muszę coś powiedzieć - Zaczął mój ojciec i spojrzał na Leona - Leon, ty też zostań bo w pewnym sensie należysz do rodziny
-O co chodzi? - Zapytałam
-Przeprowadzamy się
-Co?! Ja tutaj mam Leona, szkołe i przyjaciół! Nie możesz mi tego zrobić! - Zaczęłam krzyczeć po czym przytuliłam się do Leosia
-Spokojnie, nie przeprowadzamy się do innego miasta tylko do innego domu. Będziesz miała bliżej do Studia i co najważniejsze będziesz sąsiadką Leona - Powiedział z uśmiechem
-Serio? Super! - Przytuliłam go
-A właśnie, dostałaś się do Studia?
-Tak! - Krzyknęłam tak głośno, że Leon i mój ojciec musieli sobie zatkać uszy
-Chyba właśnie pozbawiłaś mnie słuchu! - Powiedział tata głośniej niż to było potrzebne
-Przepraszam
-To co? Jedziemy zobaczyć nowy dom?
-Taak - Powiedziałam biorąc Leona za rękę i prowadząc do samochodu
Po chwili byliśmy na miejscu. Nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę mój dom. WOW!

Gdy do niego weszliśmy zobaczyliśmy pięknie urządzony salon z wielkim telewizorem.


Później weszliśmy do kuchni. Olga mówiła, że już z niej nie wyjdzie ale i tak poszła dalej oglądać dom z nami. Nie mogłam się doczekać mojego nowego pokoju.


Później były dwa pokoje gościnne.


Na dole była jeszcze łazienka.

Później weszliśmy po schodach i udaliśmy się do jak się dowiedziałam sypialni taty oraz Angie (Od aut: U mnie German od niedawna chodzi z Angie)

Później był pokój Fede.


-Aaaaaaa!!!!!!!!! - Zaczął się drzeć - O takim marzłem! Dziękuję, dziękuje, dziękuje!!!
Wszyscy się z niego śmiali a on biedny nie wiedział o co chodzi.
Później była jeszcze jedna łazienka


A na koniec mój pokój.


Był piękny! W moim ulubionym kolorze i w ogóle!
-Masz tam jeszcze swoją łazienkę - Powiedział tata a ja do niej weszłam
Boże, nawet fioletowa łazienka!


Po chwili zostawili nas samych.
-Vilu, widziałaś to? - Zapytał otwierając wielkie drzwi od balkonu.
Balkon był mega wielki. Nawet większy od tarasu!
-Ten pokój jest piękny - Zachwycałam się
-Nom - Zaśmiał się Leoś
Pocałowałam go a on oddał pocałunek.
-Kocham cię
-Ja ciebie bardziej
-Poczekaj chwilę - Powiedziałam odrywając się od niego i otwierając drzwi od balkonu
Na mój balkon wleciał...
 

 
*Następnego dnia*
*Violetta*
Wczoraj zabawa była super. Cały czas się całowaliśmy ale przytuliliśmy. Kiedy wstałam Leona nie było obok mnie. Wróciliśmy o 1:30 w nocy więc nie miał sensu jechać do domu. Poczułam w powietrzu unoszący się zapach gofrów. Wstałam i ubrałam się. Gdy skończyłam wiązać wstążkę od mojej baleriny zeszłam na dół i zastałam Leosia tłukącego się w kuchni.
-Aaaa!! - Usłyszałam krzyk
Szybko wpadłam do kuchni
-Co jest?!
-No bo nie wiedziałem jak cię obudzić więc krzyknąłem - Zaśmiał się
-A co jak ja już nie spałam?
-A nie spałaś? - Zdziwił się
-Niee
-A to przepraszam
Zjedliśmy pyszne śniadanie po czym poszliśmy oglądać telewizje.
-Masz talent? Chcesz się rozwijać? Przyjdź na przesłuchanie do Studia On Beat! Już w ten poniedziałek odbędą się przesłuchania. - Mówił głos w reklamie
Leon szybko zapisał adres w telefonie.
-Ty się zgłaszasz - Powiedzieliśmy jednocześnie po czym się zaśmialiśmy
-Ty idziesz a jeśli chcesz to ja pójdę z tobą
-Okay - Uśmiechnął się - To jaką piosenkę zaśpiewasz?
-Ostatnio napisałam jakąś, poczekaj - Powiedziałam kierując się do mojego pokoju w celu wyjęcia pamiętnika z szafki.
Po chwili wróciłam do mojego ukochanego i zaczęłam śpiewać.


Leoś zaczął mi bić brawo.
-Teraz ty - oznajmiłam a on zaczął śpiewać



-Pięknie - Powiedzieliśmy na równi po czym się zaśmialiśmy

*Dwa dni później*
Dzisiaj są przesłuchania do Studia. Bardzo się denerwuje. Na szczęście Leon cały czas jest przy mnie i mnie wspiera. Wszyscy czyli ja, Leon, Francesca, Marco, Camila, Brodway, Natalia, Maxi, Ludmila, Federico i Lara też zdają egzaminy.
-Violetta Castillo! - Wywołują mnie
Boże, co za stres!
Wyszłam na scenę i zaczęłam śpiewać.
- Y nunca dejes de soñar
Y nunca dejes de creer
Las cosas van a cambiar
Todo depende ti - Dokańczam moją piosenkę

Nauczyciele bili mi brawa na stojąco
-Dobrze Violetto, zapraszamy jeszcze na egzamin z tańca który odbędzie się zaraz w sali obok
Nauczyciel pokazał nam choreografię, którą bezbłędnie zatańczyłyśmy (Od aut.: Tańczyły tylko dziewczyny)
-Brawo! Absolutna perfekcja! - Wychwalał nas pod niebiosa
A podobno jest taki surowy...
Później do sali weszli chłopaki a my podglądałyśmy ich zza drzwi
-Dobrze, wyniki będą wywieszone dzisiaj o 15 na tablicy ogłoszeń - Oznajmił dyrektor a wszyscy opuścili budynek
-Idziemy do resto? - Zapytała Francesca (Od aut.: Resto niedawno powstało w moim opowiadaniu)
-Okay


*W resto*
Chłopaki złączyli dwa stoły żeby było więcej miejsca ale ja i tak siedziałam na kolanach mojego Leośka.
Piliśmy koktajle, gadaliśmy,śmieliśmy się. Nie obyło się też bez wariactw płci przeciwnej. Chcieli nas wrzucić do fontanny ale zagroziłyśmy im, że jak to zrobią to przez tydzień będą mieli szlaban na całowanie. Po przystali na nasze warunki. O 15 poszliśmy zobaczyć wyniki. Ja poszłam przeczytać.
-I co?
-No więc...
 

 
*Leon*
Znalazłem Marco w domu. Zamknął się w swoim pokoju. Delikatnie zapukałem.
-Nie chcę z nikim rozmawiać! - Usłyszałem zza drzwi głos Marco
-To ja
-Dobra, wejdź
Niepewnie nacisnąłem klamkę. Wszedłem do pokoju po czym starannie zamknąłem drzwi.
-Francesca jednak nie wyjeżdża do Włoch. Siedzi zapłakana w parku razem z Violą - Powiedziałem w tempie karabinu maszynowego
-To nie zmienia faktu, że nie możemy być już razem
-Niby dlaczego? - Zapytałem zdziwiony
On wskazał ręką na coś za mną. Na stoliku leżał jakiś list.
"Marco, Leonie i Ludmilo!
Musieliśmy wyjechać w sprawach służbowych do Meksyku. Marco, przykro nam ale ty musisz jutro do nas dojechać. Ludmiła ty zamieszkasz na ten czas u Mercedes (od aut: Ciotka Lu)
Mama i Tata"

-No a ja mam być w domu sam? - Zapytałem zdziwiony
-Tak, i to niesprawiedliwe - Westchnął - Ludmila już pojechała
-Oj weź nie marudź
-Czyli ty będziesz ze swoją ukochaną a ja będę gnić w babci w Meksyku - Westchnął zrezygnowany
-Nie mów tak! Za trzy dni wrócisz i wszystko będzie jak dawniej!
-Nieprawda - Westchnął wstając z łóżka i zdejmując z szafy walizkę. - Radzę tobie zrobić to samo i lecieć do swojej dziewczyny
-Marco... Nie moja wina, że rodzice tak zdecydowali. - Podszedłem do niego i złapałem jego ramiona - Nie rezygnuj tak szybko
-Idź już i mnie nie wkurzaj - Zaśmiał się a ja pogroziłem mu ręką
Szybko wyszedłem z jego pokoju po czym ruszyłem do mojego pokoju, a później pojechałem do Violi. Po chwili byłem już pod jej domem. Zadzwoniłem do drzwi, które otworzył mi Federico.
-Hej, Violi nie ma. Starych też gdzieś wywiało. Co tu robisz?
-Wasi starzy pojechali na trzy dni do Meksyku z moimi i przyszedłem do Violi. Mogę na nią poczekać?
-Aaha... Ale ja wyjeżdżam na ten czas kiedy ich nie będzie więc zostajesz z Violettą. Macie być grzeczni - Zaśmiał się ale zaraz spoważniał - Ale jak tylko złamiesz jej serce to ja złamie Ci nos!
-Okej - Szepnąłem przestraszony
-Fede! Już jestem! - Usłyszałem głos Violi
-Hej - Uśmiechnąłem się do niej
-O! Hej, co tutaj robisz? - Zapytała całując mnie w policzek
-Przyszedłem po ciebie - Wyszczerzyłem zęby w uśmiechu - Idziemy na randke
Ona nie podpowiedziała tylko wpiła się w moje usta.
-Dobra gołąbeczki, zostawiam was samych. Tylko grzecznie mi tutaj! - Zaśmiał się ale zaraz znowu spoważniał - I pamiętaj o czym rozmawialiśmy
Gdy opuścił dom objąłem Viole w talii i jeszcze raz pocałowałem.
-Kocham Ciebie - Wymruczałem jej do ucha
-Ja ciebie też - Odpowiedziała - To gdzie idziemy?
-Tajemnica
-No weź!
-Chyba chcesz mieć niespodziankę, nie?
-Ehh... No chcę
-To przebierz się w jakąś sukienkę czy coś a ja poczekam tutaj - Powiedziałem siadając na kanapie a ona pobiegła na górę
Po chwili wróciła. Wyglądała cudownie.
-I jak Ci się podoba?
-Bosko - Uśmiechnąłem się
-A może być jeszcze lepiej
-Czyżby jakaś gorąca propozycja? - Dziwnie poruszyłem brwiami
-Tak, jak wrócimy to będziemy robić placki
-Eeee... Placki?
-Tak! A nie o to Ci chodziło?
-Eee... Tak, placki! Po randce będziemy piec placki - Zacząłem mówić zestresowany
Ona tylko się zaśmiała i pociągnęła mnie do drzwi.

*Violetta*
Hahahahahahahaha, placki! LOL!! Hahahaha! I jak jeszcze się tłumaczył, hahahahahaha! już w Maxiego się zamieniam, hahahahahahahaha! Dobra, spokój!
Leon zawiązał mi przepaską oczy. Szliśmy jakieś 15 minut.

-Daleko jeszcze? - Marudziłam
-Nie, jeszcze chwila... Już - Powiedział zdejmując mi przepaskę.
Zobaczyłam, że jesteśmy na plaży a przede mną stoi pięknie zastawiony stół i gra romantyczna muzyka.
-Boże, Leon to jest piękne! - Powiedziałam rzucając mu się na szyję i namiętnie całując
-Cieszę się, że Ci się podoba - Uśmiechnął się podając mi rękę - Zatańczymy?
-Jasne
Po chwili zaczęliśmy tańczył. Jego dłonie trzymały moją talię a moje były splecione na jego szyi. Co chwila się całowaliśmy. Tak spędziliśmy uroczy wieczór.
 

 
*Violetta*
Do klasy wszedł... Jakiś facet (Od autorki: Hahaha xd Wy czekacie, takie napięcie a tutaj zwykły facet xd)
-Witajcie moi drodzy! - Wykrzyczał poprawiając szalik
-Dzień dobry panu - Odpowiedzieliśmy chórem znużeni
-Jestem nowym nauczycielem od muzyki, Angeles musiała odejść z powodów osobistych więc ją zastąpię.
A no właśnie! Angie była nauczycielką muzyki w szkole! (Od aut. znowu: Gdybyście nie wiedzieli o co chodzi w rozdziale 11 "Porwałeś mi córkę" Tylko tyle? To jest ta ważna sprawa?
-To tyle, proszę prowadzić dalej lekcje - Zwrócił się dyrektor do naszej nauczycielki
-Dobrze klaso, no to układ pierwiastków...

*Po lekcjach*
*Francesca*
Umówiłam się z Marco na randkę po lekcjach. Muszę mu coś ważnego powiedzieć. Gdy tylko wróciłam do domu ubrałam się i pobiegłam do parku, w którym umówiłam się z Marco. On już siedział na ławce w czekał na mnie
-Hej - Powiedział całując mnie w policzek
-Cześć
-Coś się stało?
-Marco... Jja wracam do Włoch. Nie możemy być razem...
-Aale przecież... Możemy być razem na odległość!
Złapałam go za rękę.
-Nie, przykro mi. Ja już nauczyłam się mówić żegnaj. Żegnaj... - Puściłam jego rękę i odeszłam


*Ludmila*
Siedziałam na ławce przed Studiem i słuchałam muzyki. Nagle przez ławkę przeskoczył Fede i usiadł obok mnie
-Jak się ma moja księżniczka?
-Z tą księżniczką to trochę od Leona ściągnąłeś - Zaśmiałam się
-Żeby porównywać mnie do Leona? Foch - Powiedział odwracając się do mnie plecami
-Feduś... Nie fochaj się - Siadłam mu na kolana i namiętnie pocałowałam
-Już się nie gdniewam - Wyszczerzył zęby w uśmiechu - Idziemy na spacer?
-Okay

*Violetta*
Jestem właśnie na spacerze z Leonem. Nagle widzimy jak Francesca siedzi na ławce i płacze.
-Fran, co się stało? - Zapytałam czułym głosem
-Bbo rodzice mi powiedzieli, że wracamy do Włoch na stałe i ja zerwałam z Marco a teraz do mnie zadzwonili, że jednak nie wyjeżdżamy... I ja się boję, że Marco nie będzie chciał już ze mną być...
Leon pobiegł do Marco a ja zostałam pocieszać Francesce
 

 
*Leon*
Kiedy się odwróciliśmy zobaczyliśmy Valerie. Viola przysunęła się bliżej do mnie a ja objąłem ją ramieniem.
-Myślałam, że już wybiłam Ci go z głowy ale najwyraźniej nie.
-Daj jej spokój - Odezwałem się
-Bo co? - Zapytała z tym swoim dziwnym uśmieszkiem - Choć do mnie chyba, że znowu chcesz być tym wyrzutkiem społeczeństwa co kiedyś
-Viola, nie słuchaj jej...
-Nie, Leon przepraszam - Powiedziała i poszła do niej
-Grzeczna dziewczynka - Zmierzwiła jej włosy po czym pstryknęła palcami - Valeria odchodzi!
Chwile stałem nie rozumiejąc co się stało.
-Cco to było? - Zapytałem zszokowany
-Nie wiem stary, nie wiem - Powiedział Maxi kładąc mi rękę na ramieniu
-Dlaczego powtarzasz wszystko dwa razy?
-Sam nie wiem, sam nie wiem...
-Przez chwilę była z nami Violetta. Ta Violetta, którą znamy ale później gdzieś się ulotniła - Powiedziała Naty
-Masz rację... - Powiedziałem i ruszyłem z powrotem do domu

*Następnego dnia*
*Violetta*
Strasznie mi głupio, że wczoraj potraktowałam tak Leona. Całą noc nie spałam z tego powodu. Boję się, że ze mną zerwie. Ja go tak bardzo kocham! Powoli wstałam i udałam się do szafy. Po chwili wyjęłam z niej jakieś ubranie. Ruszyłam do łazienki gdzie załatwiłam wszystkie poranne czynności.Gdy zjadłam śniadanie poszłam do szkoły. Niestety kiedy tylko weszłam złapały mnie Valeria i Francesca.
-Hej kochana! - Krzyknęła przytulając mnie
Zaciągnęła mnie do łazienki zostawiając zdezorientowaną Fran na środku korytarza.
Obok łazienki stał Diego czyli najgorszy facet w szkole.
-Jeśli teraz będziesz grzeczna to obiecuje być delikatny - Powiedział
Co on chce mi zrobić?! Nagle zaczął mnie całować. Zaciągnął mnie do męskiej. Gdy tam byliśmy przywarł mnie do ściany i zaczął całować mnie coraz namiętniej. Włożył mi te swoje ohydne ręce pod bluzkę i próbował mi rozpiąć stanik. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. To nie tak chciałam przeżyć swój pierwszy raz. Nie z nim.
-Violetta? - Usłyszałam głos

*Leon*
W łazience słyszałem jakieś dziwne hałasy więc postanowiłem tam wejść.
-Violetta? - Zapytałem zdziwiony
Chciałem już wyjść i pozwolić im pieprzyć się dalej ale zauważyłem, że Viola ma łzy w oczach. Szybko odsunąłem Diega od Violetty i zacząłem go bić. Po chwili uciekł.
-Lleon...
-Cii - Położyłem palec na jej usta po czym ją przytuliłem - Już dobrze. Ze mną zawsze będziesz bezpieczna


*Violetta*
Leon zaprowadził mnie na zajęcia. Długo musiałam go namawiać, że wszystko okej i nie muszę wracać do domu. Na ławkach siedzieli wszyscy moi byli przyjaciele, moja kuzynka i mój brat. Leon poszedł do nich i usiadł obok nich na ławce.
-Hej - Zaczęłam trochę nieśmiało a oni dziwnie na mnie spojrzeli - Mogę się dosiąść?
-Dobrze, siądź tam obok Leona - Powiedziała zszokowana Ludmila - Tylko się nie pozabijajcie
Usiadłam obok niego a on ku ich zdziwieniu objął mnie ramieniem
-Pogodziliście się jednak? - Zapytała Naty a my pokiwaliśmy głowami
-Nie za bardzo ogarniam - Powiedział Brodway potrząsając głową
-No bo wczoraj Violetta była z rodzicami i Fede u moich starych na jakiejś kolacji biznesowej. Poszliśmy we trójkę do mojego pokoju, a Fede poszedł do łazienki a my zaczęliśmy gadać i wyszło na to, że zaczęliśmy się całować. No i wyszło na to, że jesteśmy razem. A później poszliśmy na spacer i zobaczyliśmy całujących się Maxiego i Naty a potem przyszła Valeria i Violetta poszła z nią i tak jakby trochę się pokłóciliśmy. Ale dzisiaj się pogodziliśmy po tym jak Diego próbował ją zgwałcić ale ją uratowałem - Zaczął szybko tłumaczyć i gestykulować Leon a oni patrzyli na nas tak jakby nie mogli w to uwierzyć
-Wybaczycie mi?
-Twoje winy zostały Ci wybaczone - Zaśmiała się Ludmila czy raczej Lu skoro znów się przyjaźnimy
-Viola! Chodź na chwilę! - Usłyszałam głos Francesci
Podeszłam do niej i zobaczyłam Diega. Leon szybko podbiegł do mnie i objął mnie ramieniem.
-Viola, wiem już co się stało. Tak bardzo mi przykro z tego powodu - Przytuliła mnie
Diego stał wciąż z tym samym wyrazem twarzy
-Dziękuję
Ona podeszła do Marco i pocałowała go w policzek
-Hej kochanie! - Powiedziała
Wszyscy na nich spojrzeli
-Wy też razem? - Zapytała Lara - Ile osób tutaj jeszcze ukrywało swoje związki?
-Leon i Violetta, Maxi i Naty no i Marco i Francesca - Zauważył Dawid - To tak dużo?
-No trochę
-Dzieciaki! Słuchajcie, jest ważna sprawa! - Powiedział nasz dyrektor a do sali wszedł...
 

 
*Violetta*
Rano wstałam o 6:30 Powlokłam moje leniwe ciało do szafy, z której wyjęłam jakieś ubranie Udałam się do łazienki, w której wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się i zeszłam na dół. Na stole czekało już na mnie śniadanie. Szybko je zjadłam i spacerem ruszyłam do szkoły. Myślałam nad swoim życiem. Nagle coś mi się przypomniało.
*Violetta*
Na środek jezdni wybiegło jakieś dziecko. Jego matka krzyczała. Wszystko wydawało się filmem w zwolnionym tempie. Chłopczyk na ulicy, krzycząca matka, biegnący Leon... Zaraz, zaraz... Biegnący Leon?! Leon podbiegł do chłopca i pociągnął go na trawę. Chłopiec zaczął płakać. Leon wstał i pomógł mu wstać. Mama tego chłopca podbiegła do Leona i go przytuliła. Ojciec ściskał Leonowi rękę tak mocno i energicznie, że bałam się, że w końcu mu ją urwie. Ja patrzyłam na to wszystko ze zdziwieniem. Po chwili wokół nich zebrał się tłum gapiów. Straciłam Leona z pola wzroku. Po chwili on się stamtąd "wyłonił" i podszedł do mnie. Pociągnął mnie za nadgarstek i zaczął skręcać w boczną uliczkę. Dopiero za zakrętem zwolnił i mnie puścił.
-Leon to było...
-Nie - Przerwał mi - Nie mów o tym nikomu, okay?
-Ale dlaczego? To co zrobiłeś było piękne...
-Zapomnij o tym, nieważne... Nie chcę o tym rozmawiać

To co wtedy zrobił było piękne. Łzy stanęły mi w oczach. Szybko je starłam i zaczęłam iść dalej. Po drodze kupiłam sobie kawę. Po chwili doszłam do szkoły.
-Hey Val - Powiedziałam całując moją przyjaciółkę w policzek na odległość
-Siemka Violka
-Hejka Fran - Zwróciłam się do mojej drugiej najlepszej przyjaciółki
-Heej Vilu
Do szkoły wszedł Verdas. Zilustrowałam go wzrokiem. On szybko schował się, bo nie chciał być narażony na kpiny. Szybkim krokiem ruszyłam do klasy. Na jednej z ławek siedziała Ferro, a mój brat stał pomiędzy jej nogami i namiętnie ją całował.
-Ej jak chcecie się pieprzyć to idźcie do kibla czy gdzieś
-Viola, zluzuj warkocz, siemka siostra - Powiedział całując mnie w policzek
-Hej brat - Uśmiechnęłam się
-Pamiętasz, że dzisiaj idziemy na jakąś kolacje biznesową z tatą?
-Zapomniałam! - Strzeliłam face palma - Dzięki, że przypominasz
-Prosz
Po chwili zadzwonił dzwonek. Usiadłam w swojej ławce i próbowałam się skupić na lekcji.

*Po lekcjach*
Gdy tylko zadzwonił dzwonek ja i Fede wyszliśmy razem ze szkoły. Ta jego... Pff... Dziewczyna... Miała jeszcze jakieś tam zajęcia. Poszliśmy razem na lody, a później wróciliśmy do domu. Szybko pobiegłam do mojego pokoju i wyciągnęłam z szafy jakąś sukienkę. Po chwili poszłam do łazienki się pomalować. Po chwili zeszłam na dół, założyłam buty i byłam już gotowa do wyjścia.
-Wyglądasz nieziemsko - Skomplementował mnie Fede podchodząc do mnie
-Ty też niczemu sobie - Odpowiedziałam przyglądając się jego ubraniu.

*Na kolacji biznesowej*
No świetnie... Czujecie moją ironie? Jesteśmy na kolacji biznesowej na rodziców Verdasa... On siedzi na przeciwko mnie a ja piorunuje go wzrokiem.
-Znacie się ze szkoły, tak? - Zapytała pani Nina
-Tak, ale nie jesteśmy jakimiś swoimi fanami - Rzuciłam
Fede posłał mi wzrok "Nie przeginaj"
-Leon, może zaprosisz Violettę i Federico do swojego pokoju? - Zaproponował jego tata, Fabian
-Chodźcie - Burknął i dał znak ręką, żebyśmy za nim poszli

*W pokoju Leona*
-Leon, gdzie jest łazienka? - Zapytał Fede
-Wzdłuż korytarza, drugie drzwi po lewej
-Dzięki - Powiedział i się ulotnił
Usiadłam na biurku z założonymi ramionami na klatce piersiowej.
-Powiesz mi w końcu dlaczego wtedy zerwaliśmy? - Spytał siadając obok mnie
-To TY zerwałeś ze MNĄ - Odpowiedziałam dając nacisk na "Ty" i "Mną"
-Ale dlaczego ty się wtedy obraziłaś?
-O to co stało się wtedy w piątek...
-Tylko o to?
-Tak
-To była głupota, nie warta zachodu. Nie czułaś się gotowa, powiedziałaś, zrozumiałem i uszanowałem
-Czasem żałuję, że tak zareagowałam - Szepnęłam ledwo słyszalnie
-To wcale nie musi tak dalej być...
-A może być inaczej? - Zapytałam patrząc mu głęboko w oczy
-Mogłoby
-Jak?
-Tak - Powiedział i wyjątkowo czule mnie pocałował.
-Już jes... To może ja nie będę przeszkadzał - Do pokoju wszedł Federico w wyszedł z niego równie szybko jak wszedł
Ja i Leon stykaliśmy się nosami i uśmiechaliśmy się do siebie.
-Zostaniesz moją dziewczyną? Znowu? - Zapytał
-Oczywiście
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce
-Leonetta znowu razem? - Zapytał Marco
-Co wy macie z tą Leonettą?
-Nic, nic
-Tak, razem i?
-No to skoro nikt już na mnie nie będzie naskakiwał to może powiem: Chodzę z Francescą
-Gratulacje - Wszyscy zaczęli nam i mu gratulować
-Idziemy na spacer? - Szepnął mi na ucho Leon
-Okey

*Natalia*
Siedziałam sobie w parku na ławce i słuchałam muzyki. Nagle podszedł do mnie Maxi.
-Hej Naty
Spadłam z ławki. On pomógł mi wstać.
-Nic Ci nie jest?
-Nnie... Hej
-Zamknij oczy
-Po co?
-Zamknij - Poprosił a ja zamknęłam oczy
-Okey - Westchnął i mnie pocałował
-Podobasz mi się - Wyszeptał
-Ty mi też
Usłyszeliśmy brawa. Gdy się odwróciliśmy zobaczyliśmy Violette i Leona
-Coś nas ominęło? - Zapytała z uśmiechem
-A nas? - Zapytał Maxi spoglądając na ich złączone razem dłonie
-No od 15 minut jesteśmy razem - Uśmiechnął się Leon
-Jesteście razem?! - Usłyszeliśmy głos
Gdy się odwróciliśmy zobaczyliśmy...
 

 
*Violetta*
Ja i Leon tańczyliśmy cała noc. Do domu wróciliśmy o 4 nad ranem. Kazałam mu spać u mnie bo nie będzie po nocach jeździł. Nie zdziwił mnie fakt że śpię teraz z Leonem na jednym łóżku. I to w dziwnej pozycji. Leon leży na łóżku, a nogi ma na podłodze a ja leże na podłodze mając głowę na łóżku. Moja noga jest wygięta w ten sposób że moja kostka leży na dywanie a powinna leżeć na łóżku. Teraz Leon leży... Na mnie! Sturlał się z łóżka i zaczął krzyczeć.
-Aaaaa!!! Gdzie ja jestem?! Kto mi pomalował pokój na różowo?!
-Leon, nie drzyj się bo jest 6 rano...
-Okay, będę cicho...
Po chwili znowu położyliśmy się spać (Tym razem w normalnej pozycji)
Ja jednak nie mogłam zasnąć więc narzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół. Zaczęłam robić śniadanie. Kiedy było gotowe po obiegłam na górę i obudziłam Leona.
-Wstawać leniu!!! - Krzyknęłam mu do ucha
-Co?! Jak?! Gdzie?! Kiedy?! Dzień dobry!- Zaczął krzyczeć
-Złaź na śniadanie
-Dobra... - Mruknął wstając
Ja zeszłam na dół i dokończłam robić naleśniki.
-Eeee... Violuś, skąd się wzięło u ciebie moje ubranie? - Zapytał dopinając guziki od koszuli
-Nie mów do mnie Violuś - Powiedziałam chłodnym tonem
-Co Ci się tak nagle stało?
-Gówno jak nie wiesz co!
-Serio? - Powiedział ironicznym tonem
-Jestem na ciebie zła
-Za co?
-Ty dobrze wiesz za co
-Chcesz się kłócić?
-A ty?
-To może zerwijmy i nie będziemy musieli ze sobą więcej rozmawiać?
-Dobra! - Krzyknęłam - Serio tego chcesz?
-Tak chcę tego!
-Wiedziałam, ty mnie nigdy nie kochałeś tylko chciałeś mnie przelecieć i zostawić... Nienawidzę Cię! - Krzyknęłam płacząc i biegnąc do pokoju

*Leon*
Pojechałem do domu. Po chwili zadzwonił mój telefon. Federico. Już nie żyję...
F - Hej, nie wiem co zrobiłeś mojej siostrze ale jej stan jest fatalny...
L - A co? Jest w szpitalu?
F - Nie ale prawie była. Kiedy wróciłem do domu chciała się zabić połykając jakieś tabletki ale je jej zabrałem...
L - Co teraz robi?
F - Siedzi w pokoju i chyba się tnie... Przyjedziesz?
L - Daj mi 5 minut
Po chwili byłem w domu mojej byłej dziewczyny.
-Czo ty tutaj robisz? - Powitała mnie Violetta z zapuchniętymi oczami i głębokimi bliznami na rękach
Ona się przeze mnie pocięła...
-Fede mnie zaprosił - Burknąłem
-Jest w pokoju - Rzuciła i pobiegła do swojego pokoju
Poszedłem do pokoju mojego kumpla jednak przeszkadzał mi jej płacz za ścianą.
-Mogłabyś być trochę ciszej?
-Mogłeś ze mną nie zrywać!
Dopiero uświadomiłem sobie co zrobiłem. Zerwałem z dziewczyną, na której mi tak bardzo zależało... Usiadłem na łóżku i ukryłem twarz w dłoniach. Zacząłem płakać. Płakać jak małe dziecko.
-Leon, stary idź do łazienki się ogarnąć, a ja Ci zaparzę melise, ok? - Położył mi rękę na ramieniu
-Dobra - Mruknąłem kierując się do łazienki
Na podłodze zobaczyłem ślady krwi i żyletkę. Domknąłem drzwi, usiadłem opierając się o wannę i zacząłem się ciąć. Po chwili do łazienki wpadła Violetta. Zapewne po żyletkę.
-Verdas! Co ty odwalasz?!
-To samo co ty! Albo ty przestaniesz się ciąć albo będziemy robić to razem!
-Ty nie możesz się ciąć. Twoje życie jest idealne i masz wiele osób dla których możesz żyć. Ja mam tylko Federico!
-Jeśli chcesz się ciąć weź moją rękę i skrzywdź mnie tyle razy ile zrobiłabyś sobie
-Gdybym ci zaczęła tak ciąć rękę to byś się wykrwawił. Nie mogę Ci tego zrobić...
-A możesz mi wybaczyć i mnie pocałować?
-Nie, nie mogę! - Krzyknęła mi w twarz i spoliczkowała

*Następne dzień*
*Violetta*
Wstałam w bardzo złym humorze. Wyjęłam z szafy jakieś ubranie i poszłam do łazienki. Gdy już tam weszłam zdjęłam pidżamę i wzięłam prysznic. Na koniec namydliłam ciało mleczkiem kokosowym. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zobaczyłam Fede jedzącego a raczej pochłaniającego kanapki. Fede krzywo na mnie popatrzył. Leon pewnie powiedział mu wszystko… Podsunął mi talerz z kanapkami. Zanim zdążył mrugnąć zabrałam jedną z talerza. Poprawiłam sukienkę, wzięłam plecak i poszłam do szkoły. Od razu podeszłam do dziewczyn.
-Hey wam! – Powiedziałam całując wszystkie po kolei w policzek
-W tym stylu Ci lepiej – Powiedziała Francesca przyglądając się mojej sukience - A teraz gadaj czemu jesteś taka smutna
Już otwierałam usta żeby coś powiedzieć ale przerwał mi Leon, który podszedł do mnie. Objął mnie w talii.
-Poudawaj trochę - Wymruczał mi do ucha
-Ty świnio! Myślisz, że Ci wybaczę coś takiego?! Jak mogłeś?! Nienawidzę Cię! Jesteś najgorszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała! - Wykrzyczałam, spoliczkowałam go i pobiegłam do łazienki
Obsunęłam się po ścianie płacząc. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu.
-Hej, wiem, że między nami było różnie ale nie mogę patrzeć jak płaczesz... Coś się stało? - Zapytała Valeria siadając obok mnie
-Nie...
-Przecieczesz widzę, że coś się stało. Dlaczego płaczesz?
-Przez moją głupotę...
-Opowiesz mi co się stało?
-No bo... - Westchnęłam - Kiedy Leon był jeszcze z tobą poprosił mnie o udawanie jego dziewczyny. Poszliśmy razem na wagary, wyznał mi, że się we mnie zakochał i wszystko było pięknie. Zaczęliśmy się spotykać i tak dalej... No i my prawie... - Zawiesiłam na chwilę głos - Wylądowaliśmy razem w łóżku - Szepnęłam ledwo słyszalnie
-Ale Leon jest naprawdę delikatny w... Eee... Tych sprawach
-Może nie powinnam cię o to pytać ale czy ty i Leon wiesz?
-Tak, kiedyś. Dawno - Skrzywiła się
-No a czy to prawda że podałaś mu narkotyki żeby się z tobą przespał?
-Co? Nie! On tak wszystkim gada. Przeleciał mnie i nie ma się czym chwalić. Wziął byle jaką ździrowatą laskę z ulicy i wyruchał.
-Nie jesteś byle jaka... Jesteś śliczna, masz dobry gust i jesteś mądra - Powiedziałam po czym dodałam po cichu - Chyba...
-Jestem też wredna zapomniałaś dodać
-Ale jeśli chcesz możesz się zmienić
-A pomożesz mi się zmienić?
-Jeśli chcesz to jasne
-Dziękuję! - Przytuliła mnie - Przyjaciółki?
-Forever - Uśmiechnęłam się

*Rok później*
Zaprzyjaźniłam się z Val. Ona mnie zmieniła. Jestem innym człowiekiem.Nie płakałam miesiącami po moim zerwaniu z Verdasem. To on płakał. Podobno miał kompletną załamkę. Wszyscy moi byli przyjaciele są już w związkach. Mój brat chodzi z... Ehh... Ludmilą Ferro. Jak to mówie to rzygać mi się chce. Dawid (jedyny, z którym się przyjaźnie) chodzi z moją kuzynką Victorią. Natalia Perdido chodzi z Maximilianem Ponte. Larysa Resto* z jakimś chłopakiem który jest tak mało ważny, że nie pamiętam jego imienia. Camilla Torres chodzi z Brodwayem Nascimento. Fan ogarnęła się i dołączyła do nas czyli największych popularsów w szkole. Obecnie chodzi z kimś kogo nie chce nam przedstawić. Okazało się, że Marco jest bratem Verdasa! Boże... Wszystko i wszyscy sprzysięgli się przeciwko mnie... Okazało się, że moja mama wcale nie zginęła w wypadku tylko miała mnie dość i mnie porzuciła. Teraz wróciła i ani ona ani tata prawie się mną nie interesują. Tata tylko czasem... Mam tylko Federico. Nadal się tne. Kocham to robić. Nie obchodzą mnie blizny czy obgadywanie mnie, że mam problemy. Tak, mam problemy i co z tego?! Moje życie to istny koszmar. Chciałabym już umrzeć...
 

 
Piosenka na dziś
 

 
Zostałam nominowana przez: leon123a.pinger.pl

Pytania:

1. Jak masz na imię?
Wiktoria

2. Ile masz lat?
11 lat, 1 miesiąc i 6 dni xd

3. Ulubiony przedmiot?
Drzwi, którymi wychodzę xd A tak serio to chyba wuef. Nie weźcie mnie za jakiegoś babo chłopa, że kocham sport xd

4. Imię twojej BFF na serio?
Natalia B. , Ala S. , Natalia K. i jeszcze jedna Natalia B. xd

5. Imię Twojej blogowej BFF?
Natalia B <3 Blogowa i realna ♥

6. Lubisz szkołę?
Szkoła to zło xd

7. Ulubiona pora roku?
Lato

8. Co cię skłoniło do blogowania?
Czytałam blogi innych osób i się zastanowiłam czemu sama go nie zrobie. Tak jakoś założyłam i go prowadzę xd

9. Co ci się podoba w serialu Violetta?
Leosiek i Feduś hahahah <3 xd

10. Masz jakieś zajęcia poza lekcyjne?
Nie

11. Leon vs Diego?
Leosiek forever xd

12. Viola vs Cami?
Viola

13. Fran vs Ludmi?
Wiem, że to dziwne ale wolę Lu Fran też bardzo lubię ale wolę panne Ferro xd

14. A co tam porabiasz?
Yyy.... pisze rozdział na mojego bloga

15. Ploteczki z BFF vs wypat do miasta?
Ploteczki xd

16. W-f vs plastyka?
Wuefik xd

17. Co robisz jak się nudzisz?
Pisze opowiadania, śpiewam (ale nie umiem xd) , bawię się z psem

18. Czy twoi rodzice popierają blogowanie?
Tak jakby haha

19. Masz chłopaka? Podoba Ci się ktoś?
Obecnie nie ma chłopaka. Tak podoba mi się ktoś. Ale nie powiem kto xd

20. Lubisz czytać książki?
Wolę opowiadania ale książki też są spox

No więc to koniec tej nominacji.
Ja nominuje:
http://diecesca14.pinger.pl/
http://theviolettadisney.pinger.pl/
http://blog23.pinger.pl/
http://roza222235.pinger.pl/
http://mylifeisvioletta.pinger.pl/

Pytania:
1. Na ile % od 1 do 10 lubisz Violette?
2. Jaka jest twoja ulubiona gwiazda?
3. Opisz swój styl
4. Ulubiony przedmiot w szkole?
5. Ariana Grande VS. Mercedes Lambre
6. Masz chłopaka?
7. Ulubiona postać z Violetty?
8. Ulubione danie?
9. Masz jeszcze jakieś inne blogi?
10. *10towyzwaniexd* Napisz One Shota (Takie jedno rozdziałowe opowiadanie) i wstaw na bloga xd
To tyle Paa
 

 
*Violetta*
Gdy weszłam do Leona zobaczyłam porozsypywane wszędzie płatki róż, stolik nakryty białym obrusem i romantyczna muzyka. A po środku Leon z bukietem w ręce. Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
-To wszystko dla mnie?
-A widzisz tutaj kogoś innego?
Wzruszyłam się. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Po chwili zaczęliśmy się nawzajem karmić. Siedziałam mu na kolanach i co jakiś czas skradałam mu pocałunki z jego ust.
Po chwili przenieśliśmy się na kanapie. Zaczęłam rozpinać jego koszulę o on zdejmować mi spódnice. Kiedy zostaliśmy w samej bieliźnie oderwałam się od niego, ubrałam się i uciekłam. On wołał za mną ale ja biegłam prosto do domu. Gdy tylko weszłam do domu poleciałam do siebie do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Wyjęłam telefon z torebki. 15 nieodebranych połączeń od Leona i 30 esemesów. Postanowiłam do niego zadzwonić.
L - Violetta! Nawet nie wiem jak cię przepraszać za to co się stało...
V - Nie musisz, zbyt mocno zareagowałam
L - Chciałaś tego?
V - Ehh... Sama nie wiem
L - Aha
V - Muszę cię o coś zapytać, to nie daje mi spokoju
L - Tak?
V - Czy ty już kiedyś... No wiesz... Z Valerią?
L - Eee... Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem... No tak ale to było bo Valeria podała mi narkotyki w coli i prawie nic nie pamiętałem... A ty?
V - Co ja?
L - Masz już ten pierwszy raza za sobą?
V - A kim ty jesteś żeby to wiedzieć?
L - Twoim chłopakiem?
V - Ale wszystkiego na mój temat nie musisz wiedzieć. Do zobaczenia jutro, cześć
Rozłączyłam się i cisnęłam telefonem o ścianę. Po chwili usnęłam.

*Następnego dnia*
Obudziłam się o 8. Dzisiaj była sobota więc nie musiałam iść do szkoły. Dzisiaj idę z Leonem na to wesele... Szybko zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki umyć włosy. Gdy już były suche ubrałam się w sukienkę po czym schodzę na dół. Jest już 11:30 i niedługo przyjdzie Leon. Jak na zawołanie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Leona w garniturze.


-Cześć, mogłabyś zawołać Violette? - Zapytał
-Ale to jestem ja - Zaśmiałam się - Idziemy?
-Ttak, chodź - Powiedział podając mi rękę i pomagając wejść do samochodu. - Wyglądasz... Aż brak mi słów. Zawsze ubierasz się na ciemno a teraz...
-Jakoś w takich kolorach lepiej się czuję... Od teraz nie chodzę na czarno - Uśmiechnęłam się

*2 godziny później*
Jesteśmy już na weselu.
-Leon, to ty przyszedłeś z dziewczyną? WOW! - Podszedł do nas kuzyn Leosia
-Co w tym takiego dziwnego?
-Wszystko...
-Weź leć do swojej żony i nie czepiaj się mojej dziewczyny
Wokół nas zebrali się wszyscy.
-Taka tam twoja dziewczyna, że nawet jej nie przytulasz - Zakpił
Nie wytrzymałam i pocałowałam Leona. Zaczęli nam bić brawo.
"To nie jest nasze wesele w końcu to bijcie brawo państwu młodym" - Miałam ochotę krzyknąć
Ja i Leoś stykaliśmy się nosami i uśmiechaliśmy do siebie.
-Zatańczy pani? - Zapytał
-Z panem oczywiście - Zaśmiałam się
Po chwili zaczęliśmy tańczyć.
 

 
Zaklepywanka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Dom Violetty*
*German*
- Gdzie ona do jasnej cholery jest?! – Krzyczałem na Ramallo już trzecią godzinę
Obszukaliśmy już pół Buenos Aires i nigdzie jej nie było…
-Już wiem! Poszła się spotkać z Leonem! Masz kontakt do jego rodziców?
-Jego Nina i Fabian wyjechali w sprawach służbowych, więc nie ma ich w domu. Mam do nich telefon i ich adres
-Chodź, jedziemy tam
-German, jest środek nocy, pojedziemy jutro rano
W końcu się zgodziłem.

*Następnego dnia*
*Violetta*
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Przetarłam oczy i zobaczyłam Leona. Wstałam i poszłam wyjrzeć kto to. Przez wizjer zobaczyłam mojego ojca. Szybko zasygnalizowałam to Leonowi i się schowałam.

*Leon*
Wyszedłem z łóżka otworzyć drzwi.
-Dzień dobry panie Castillo! Co pan tutaj robi? – Zapytałem ziewając
-Witaj Leonie, wiesz gdzie jest Violetta?
-Nie, mieliśmy się spotkać wczoraj wieczorem ale nie dotarła. Uznałem, że pan jej nie pozwolił – Kłamałem jak z nut
-Dobrze, jeśli czegoś się dowiesz to dzwoń do mnie
-Dobrze, do widzenia!
Zamknąłem drzwi i się o nie oparłem.
-Uff... - Kamień spadł mi z serca
Dopiero sobie uświadomiłem, że stanąłem przed panem Castillo w samych spodniach od pidżamy. Cieszę się, że przynajmniej w nich.
-Leoś, leć do szkoły, ja tutaj zostanę
-Na pewno?
-Na pewno - Zapewniła mnie
Poszedłem się ubrać. Gdy już to zrobiłem zeszedłem na dół, pocałowałem Viole w policzek i poszedłem do szkoły.

*Violetta*
Gdy Leon wyszedł zadzwonił telefon. Postanowiłam odebrać.
V - Słucham?
G - Violetta?!
Szybko rzuciłam słuchawką i wyjęłam mój telefon.
L - Co jest Violu?
V - Nno bo zadzwonił telefon i ja odebrałam a to był mój ojciec...
Zaczęłam płakać
L - Vilu, spokojnie. Zamknij drzwi i gdzieś się schowaj. Całuje cię, pa!

*Leon*
Pobiegłem do szkoły.
-Ej, stary! Gdzie tak pędzisz? - Zatrzymał mnie Maxi
-Chcą nam wywieźć Violette! - Wyjaśniłem w biegu
Wbiegłem do pokoju nauczycielskiego.
-Witaj Leon, coś się stało?
-Pan German chce wywieźć Violette!
-Wiem, ale nic już nie zrobimy. Pewnie są już w samolocie.
-Nie, opóźniliśmy lot. Violetta jest u mnie.
-To leć do niej, a ja pójdę po jej babcię. Może ona mu coś przetłumaczy
-Dobrze, dziękuję Angie
Szybko pobiegłem do Violetty.

*Maxi*
Po chwili do szkoły wparował ojciec Violi.
-Widzieliście Violette? - Zapytał nas
-Nie - Odpowiedziała wystraszona Naty
- A Leona Verdasa?
-Właśnie wybiegł - Powiedziałem nie wiedząc o co chodzi
Pan Castillo wybiegł ze szkoły. Postanowiliśmy iść do Leona zapytać o co chodzi.

*Violetta*
Usłyszałam pukanie do drzwi. Trzęsąc się wyjrzałam przez wizjer. Zobaczyłam Leona. Trochę się uspokoiłam. Otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka. Mocno się do niego przytuliłam.
Po chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. To mógł być tylko mój tata albo Angie z moją babcią. W drzwiach zobaczyliśmy jednak naszych przyjaciół.
Leon szybko wciągnął ich do środka.
-Powiecie nam o co chodzi?
-Ojciec chce mnie wywieźć do Francji a ja nie chciałam i opóźniamy lot więc tata mnie szuka.
-Wiem! Chodź Violu zawiozę cie za miasto. Tam cię nie będą szukać.
-Dziękuję Cami!
Leon dał mi jakąś swoją bluzę a Maxi swoją czapkę żeby nikt mnie nie rozpoznał.
Po chwili ktoś zaczął się dobijać do drzwi.
-Leon! Otwieraj! - Krzyczał mój ojciec
Leon pokazał mi na migi żebym się schowała.

*Leon*
Gdy Viola się schowała otworzyłem drzwi.
-Ooo, dzień dobry panu. Coś się stało?
-Porwałeś mi córkę!
-Ale o co panu chodzi? - Udawałem głupiego
-Zadzwoniłem tutaj i odebrała moja córka. Powiedz mi do jasnej cholery gdzie ona jest?!
-Ale ja nie wiem.. - Zobaczyłem jak Vilu i Cami wychodzą za Germanem
-A mógłbym jej tutaj poszukać?
-Bez nakazu nie ma wejścia! - Krzyknąłem i zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem
-Verdas, ty idioto! On zadzwoni na policje! - Uświadomił mnie Maxi
-Tej opcji nie wziąłem pod uwagę...
Po chwili do domu zadzwonił pan Castillo.
-Zaraz będę miał nakaz! - Krzyknął
-Wie pan, że będę miał problemy bez powodu? - Zapytałem otwierając drzwi
-Było mnie wpuścić

*Francesca*
Po chwili przyjechała policja. Do domu wszedł German i zaczął przeszukiwać każdy kąt. Po chwili wrócił.
-I co? Znalazł pan Viole? - Zapytała Camila
-Nie...
-To powiedz to im! - Krzyknął Fede wskazując na policjantów prowadzących Leona do radiowozu
-Federico, bo się doigrasz! A tak poza tym znalazłem to - Pokazał pamiętnik Violetty - Na pewno tutaj była
Po tych słowach wyszedł z domu.
-No to mamy przerąbane... - Zauważył Marco
-Ej, może pojedźmy do mojej ciotki na wieś? Tam nie będą nas szukać - Zaproponowała Ludmila

*Violetta*
-Cami a jak mu się coś stało? Ja się boję
-Wyluzuj Violka, nie miej w głowie najczarniejszego scenariusza
-A jakoś ostatnio miałam i to się spełniło, hę?
-Ale teraz się nie spełni! - Zapewniła mnie siadając na kanapie
Nagle zadzwonił jej telefon
-Maxi, wezmę na głośnik
C - I co złapali was?
M - A sądzisz, że miałbym komórkę w areszcie? Jesteśmy u ciotki Ludmily na wsi
V - Jest z wami Leon?
M - Eeee...
F (Francesca) - Co mi dajesz telefon?!
M (Marco) - Ja jej tego nie powiem!
N - Ja tym bardziej!
F - Skoro nikt jej nie powie to ja powiem. Violu, Leona zabrała policja...
V i C - Że co?!

*Ludmila*
Po chwili do pokoju weszła moja ciocia.
-Ludmila... Policja do ciebie - Powiedziała przerażona
Maxi szybko się rozłączył, a nas skuli i zawieźli do więzienia do jednej celi z Leonem.
-Co wy tutaj robicie? - Zapytał zdziwiony
-To samo co ty - Wyjaśniłam

*Camila*
-Halo?! Maxi! Słyszysz mnie?! - Darłyśmy się do telefonu
-A jeśli złapała ich policja?
-Nie martw się Violu...

*Ramallo xd*
-Ramallo czy ty wiedziałeś że w sprawę zaginięcia mojej córki zamieszana jest też reszta tych dzieciaków. Oni wyrastają na jakiś kryminalistów! - Krzyczał German
-Germanie, Leon kocha Violette i nie mógłby jej zrobić krzywdy... Z resztą ona nie chciała wyjechać...
-Uważam, że Ramallo ma rację - Powiedziała Olga przytulając mnie
-Olgo, przestrzeń osobista - Przesunąłem się

*W nocy, Leon*
Od 6 godzin siedzę i gapię się w ścianę.
-Leon, idź spać... - Zachęcał mnie Maxi
-Nie zasne... Martwie się o dziewczyny...
-Jak chcesz ale ja i dziewczyny i chłopaki idziemy spać.
Po chwili coś sobie przypominałem. Szybko obudziłem Francesce.
-Fran, daj mi wsuwkę do włosów
-Po co ci?
-Nieważne
Po chwili dostałem małą czarną rzecz. Podszedłem do krat. Zamek jak w normalnych drzwiach. Jacy debile z tych policjantów... Otworzyłem kraty i uciekłem z więzienia. Pobiegłem do domu, wziąłem motor i zadzwoniłem do Violi.

*Violetta*
-Cami, telefon dzwoni - Obudziłam ją
-Kto to? - Zapytała a ja spojrzałam na wyświetlacz
-Leon! - Krzyknęłam i odebrałam
V - Leon! Co się stało?
L - Byłem w areszcie...
V - Wypuścili cię już?
L - Eeee... No wiesz..
C - Uciekłeś?!
L - No tak jakby... Gdzie jesteście? Przyjadę do was

Camila podała mu adres a ja siedziałam jak na szpilkach i czekałam na niego. Po chwili przyjechał.

-Leon, tak bardzo się martwiłam - Wtuliłam się w niego i się rozpłakałam. On pogłaskał mnie po włosach.
tumblr_mykvmmHNyI1t9k5reo1_500.gif-No już, leć spać. Ja się wszystkim zajmę - Pocałował mnie w czoło. Położyłam się spać.

*8 rano, Leon*
Rano zadzwonił telefon.
A - Camila?
L - Nie, Leon
A - Leon? Wypuścili cię z więzienia?
L - No... Eee...
A - Uciekłeś prawda?
L - No tak...
A - Ok, ja chcę tylko powiedzieć, że jesteście poszukiwani w całym Buenos Aires więc uważajcie
L - Dobrze, dzięki Angie. Cześć

Po chwili obudziła się Viola.
-Kto to był?
-Angie
-Co chciała?
-Jesteśmy poszukiwani w całym B.A

*Szkoła, Angie*
-Ale tak nie może być! 9 naszych uczniów jest w więzieniu, jeden uciekł a dwie są poszukiwane! To skandal! - Krzyczał Alejandro, nauczyciel od matematyki
-No już Alejandro, uspokój się - Mówiła dyrektorka szkoły, Lucia - Takie gadanie nam nic nie pomoże

*Olga*
-Ramallo, zadzwoń na policje. Niech wypuszczą te dzieciaki - Powiedział pan German
-No, czyżbyś wreszcie przejrzał na oczy?
-Tak... Wiem, że takim śledztwem tylko się pogrążę.
-Nareszcie pan zrozumiał, a teraz zrobię panu pysznej herbatki

*Leon*
Znowu zadzwonił telefon.
A - Viola, Cami czy Leon?
L - Leon się melduje!
A - *śmiech* Już nie jesteście poszukiwani wię możecie wracać
L - Naprawdę? Dzięki za info, cześć!
A - Pa!

*Federico*
-Możecie już wychodzić - Do naszej sali wszedł strażnik i nas wypuścił
Szybko wybiegliśmy na dwór
-Nareszcie świeże powietrze! - Krzyknął Andres kładąc się na ziemi, całując ją i wąchając trawę.

*Violetta*
Pojechałam do domu razem z Leonem na jego motorze. Razem weszliśmy do domu.
-Violu! Nareszcie wróciłaś! - Tata mnie przytulił
-Zostajemy w Buenos Aires?
-Zostajemy w Buenos Aires - Potwierdził a ja rzuciłam się mu na szyję.
Razem z Leosiem poszliśmy do mojego pokoju.
Leoś mnie pocałował.
-Tak mi tego brakowało - Szepnął
-Mi też
-Przyjdziesz jutro do mnie wieczorem? Będę czuł się samotny...
-Nie wiem czy tata mi pozwoli...
-To powiesz, że idziesz do Camili. No pilz...
-Okay, spróbuje go ubłagać
 

 
*Następny dzień*
*Leon*
Rano obudziłem się mega zdołowany. Gdy zobaczyłem, że Violetta śpi siedząc na krześle i mając rękę na mojej klacie mimowolnie się uśmiechnąłem.
-Dzień dobry panie Verdas – Powiedział lekarz który właśnie wszedł do Sali – Myśleliśmy, że pan nie żyje
-Ale żyłem - Powiedziałem wpatrując się z zafascynowaniem w Violę
-Pamięta pan wszystko?
-Tak – Powiedziałem a potem dodałem ciszej do siebie – No prawie…
-Dobrze, to proszę się „ogarnąć” i pójdzie pan do domu.

-Dobrze
-Viola - Delikatnie szturchnąłem ją na ramię - Wstawaj
-Cześć Leoś - Powiedziała i złapała mnie za rękę
-Dobrze spałaś? - Zapytałem
-Niezbyt - Westchnęła rozmasowując kark.
-Boli cię? - Znowu zapytałem a ona pokiwała głową - Daj
Zacząłem masować jej szyję.
-Dzięki, już lepiej
-Dla ciebie wszystko - Powiedziałem wstając, biorąc ubranie i kierując się do łazienki

*Violetta*
On jest taki kochany! Pomyśleć tylko że gdyby Francesca mnie nie znalazła w tej łazience to mogłoby mnie już z nim nie być... Nie będę teraz o tym myśleć. Ubrałam się w ubranie które dziewczyny przyniosły mi z domu. Po chwili Leon wyszedł z łazienki.
-Idziemy? - Zapytał
-Idziemy

*Po 15 minutach, dom Leona*
-Tak więc nigdy już nie będziesz jeździł motorem
-A ty już więcej się nie potniesz
-Skąd ta pewność?
-Jak ty zaczniesz się ciąć to ja wrócę na tor i na odwrót
-Zgoda - Przytuliłam go
Weszliśmy do domu.
-Eh... Rodziców znowu nie ma w domu...
-Nie martw się - Pocałowałam go w policzek - Muszę już lecieć, paa!
-Do zobaczenia jutro!

*Po 30 minutach*
Jestem już w domu.
-Cześć! - Tylko krzyknęłam bo miałam ochote tylko na to żeby paść na moje nowe łóżko i wstać jutro.
-Mam dla ciebie niespodziankę - Mój ojciec wyrósł jak z podziemi
-No to słucham
-Wyjeżdżamy do Francji. Pakuj się bo jedziemy jutro rano.
-Co?! Ja mam tutaj Leona, przyjaciół i szkołe!
-Przykro mi ale już podjąłem decyzję... Możesz zacząć się pakować
Cała we łzach pobiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam się w nim i wyjęłam komórkę.
L - Viola? Coś się stało?
V - Tak
L - Płakałaś? No mów bo się denerwuje!
V - Wwyjeżdżam do Włoch!
L - To super! Na ile?
V - Na zawsze!
L - Że co?! Ty nie możesz!
V - Mój ojciec...
L - Spotkajmy się w parku za pół godziny ok?
V - Okey

Wzięłam torebkę i wrzuciłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Zeszłam na dół.
-Gdzie idziesz? - Zapytał surowo mój tata
-Pożegnać się z Leonem
-No dobra ale nie wracaj zbyt późno
-Mhm...

*W parku*
Kiedy dotarłam do parku Leon siedział już na ławce. Przywitałam się z nim buziakiem w policzek.
-Ale jak to wyjeżdżasz do Włoch?!
-Normalnie… Tata mi każe – Usiadłam na ławce i się popłakałam
-Ale ty nie możesz!
Leon usiadł obok mnie na ławce i objął mnie ramieniem.
-Muszę…
-Ej… Możesz wszystko, nic nie musisz…
-Ale to mój ojciec! Na niego nic nie podziała. Wylatujemy jutro rano.
-A gdyby tak opóźnić lot?
-Ale co masz na myśli? – Zapytałam prostując się
-Gdybyś tak nie wróciła na noc? Bez ciebie nie pojadą...
-Coś sugerujesz?
-Może zostaniesz u mnie, rodziców nie ma. Będziesz spała w gościnnym.
-Ok., a ja jak mój tata będzie mnie szukał
-Pożyjemy zobaczymy, a teraz chodź

*Dom Leona*
-Tutaj będziesz spała – Powiedział prowadząc mnie do pokoju
-Okay
-Chcesz coś obejrzeć?
-Wiesz, że chętnie
-Spoko, to ty wybierz jakiś film a ja skoczę przynieść jakieś chipsy czy coś – Powiedział kierując się do kuchni
Wybrałam mega straszny horror. Uwielbiam się przytulać do Leona! Po chwili wrócił.
-Na pewno chcesz to? – Zapytał wytrzeszczając oczy
-Nie, włącz kucyki pony – Zaśmiałam się
-Serio? Mam wszystkie odcinki
Zaczęłam się śmiać tak bardzo że prawie spadłam z łóżka.

-Ok., niech będzie to
Po pół godzinie zmęczeni zasnęliśmy wtuleni w siebie na kanapie.
 

 
*Violetta*
Leon pochylił się nade mną i… Mnie pocałował!
-Co to miał być?! – Krzyknęłam po pocałunku – Myślałam, że ty chcesz mnie zgwałcić!
-Czy ty mnie znasz? – Zapytał pukając mnie lekko w czoło
-Odprowadzisz mnie do domu?
-Tak, jasne. Chodź ze mną – Powiedział i pociągnął mnie za nadgarstek
Ujrzałam supernowy motor
-Leon, co to jest?
-Mój motor a co?
-Od kiedy ty jeździsz na morach?
-No… Od kilku miesięcy
-Leoś… - Pogroziłam mu palcem
-Wsiadaj – Pomógł mi wsiąść a sam usiadł z przodu
Chwilę jechaliśmy. Nagle zza krzaków wyjechała jakaś ciężarówka. Nie mieliśmy szans… Pamiętam tylko cholerny ból, widok krwi, nieprzytomnego Leona a później pustkę…

*Francesca*
-Fran!!! - Krzyknął mój starszy brat Luca
-Co chcesz? – Zapytałam wstając z mojego miękkiego fotela, wkładając buty i idąc do salonu gdzie oglądał wiadomości
-Twoja koleżanka nazywa sięVioletta Castillo?
-Tak, a co?
Wskazał na telewizor.
-Ofiarami wypadku byli dwoje nastolatków. Ze znalezionych przy nich dokumentów okazało się że ofiary to niejacy Violetta Castillo i Leon Verdas. Wiadomo już kto był sprawcą wypadku. To Diego Hernandez, który jest poszukiwany w aż 6 stanach. Więcej informacji za chwilę – Mówiła dziennikarka
Z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Dlaczego to jej i Leonowi musiało się przytrafić?! Nie dość że muszą znosić wyśmiewiska w szkole to jeszcze teraz ten wypadek…
-Cii, wszystko będzie dobrze... – Pocieszał mnie Luca
Wzięłam telefon i wybrałam numer do Camili
C – Halo? Francesca? Coś się stało że dzwonisz o 23 w nocy?
F - Wiadomości, kanał 6 szybko!
C – Ok., już idę
Słychać było jak Cami włącza TV. Słyszę ciche chlipanie. Po chwili ryczałyśmy razem
F – Dlaczego akurat ona?!
C – Nie mogła to być na przykład Valeria?!
F – Zadzwonię do reszty, paa
-Trzymaj – Luca podał mi drugie już dzisiaj pudełko chusteczek
-Dzięki, kocham cię braciszku
-Ja ciebie też kocham, idę spać dobranoc! – Powiedział i pocałował mnie w czoło
Szybko obdzwoniłam naszych przyjaciół tj.: Naty, Ludmile, Larę, Maxiego, Braco, Napo i Dawida
Najbardziej chyba przejął się Dawid bo upuścił telefon na podłogę a później było słychać jak się drze „Dlaczego oni?!” i rzuca rzeczami
*Violetta*
Obudziłam się na zupełnie białej Sali. Wokół mnie było białe sprzęty, białe szafki i pielęgniarki w białych kitlach.
-Dzień dobry pani, jak się pani czuje?
-Niezbyt…
-Pamięta pani jak się nazywa?
-Violetta Castillo
-Jaki jest dzisiaj dzień?
-16 grudzień?
-Tak, dobrze. Zbadam jeszcze panią i zostanie jeszcze pani kilka dni na obserwacji.
-A co z Leonem Verdasem?
-Z kim? A tak, druga ofiara wypadku... Ma złamaną rękę, wstrząs mózgu i obecnie jest w śpiączce… Jego szanse na przeżycie są niemalże zerowe
Gdy lekarz wyszedł mimowolnie do oczu cisnęły mi się łzy. Jeśli on umrze… Nie wiem co ja sobie zrobię! Zabije się chyba…
Postanowiłam przejść się po szpitalu. Stanęłam obok Sali przy której panował największy harmider. Przez okno zobaczyłam KTG „______?” Szkoda mi było biednego człowieka który właśnie umarł. Gdy zapinali worek zobaczyłam jego twarz. To był Leon! Zaczęłam płakać. Gdy z jego Sali wyszedł lekarz pozwolono mi do niego na chwilę wejść.
-Leon, proszę obudź się… - Powiedziałam przytulając się do niego
Wyszłam z białego pomieszczenia i przez chwilę przyglądałam się mu przez szybę.
-Viola! – Usłyszałam krzyk moich przyjaciół
-Cześć, co wy tutaj robicie?
-Przyszliśmy zobaczyć jak się czuje Leon. Rozmawiałaś już z nim?
-Nie… I nigdy już nie porozmawiam! – Zaczęłam moczyć bluzkę Francesce
-Aale że jak!?
-Przepraszam, idę na chwilę do łazienki – Powiedziałam i poszłam do danego pomieszczenia.
Najpierw sprawdziłam czy na pewno nikogo nie ma a później zamknęłam się w kabinie. Wzięłam żyletkę i zaczęłam się ciąć. Im głębsze rany cięłam tym większą ulgę czułam. Krew była na całej podłodze. Nagle poczułam, że jest mi słabo. Straciłam przytomność

*Następnego dnia*
Obudziłam się znowu na tej białej Sali. Obok mojego łóżka siedziały Cami, Naty, Ludmi, Fran i Lara
-Ccześć – Powiedziałam łamiącym się głosem
Spojrzałam na moją rękę. Była zabandażowana a krew prześwitywała przez bandaż. Zaczęłam płakać.

*30 minut później*
Poszłam odwiedzić Leona. Wiem, że on nie żyje ale zabierają go ze szpitala dopiero jutro. Zaczęłam śpiewać jakąś piosenkę „Nasza droga” Napisałam ją z myślą o nim. Po chwili pocałowałam go. Gdy się od niego oderwałam on patrzył na mnie tymi swoimi dużymi brązowymi oczami.

-Leon! – Krzyknęłam i go pocałowałam
-Kim ty jesteś?
-Violetta, twoja dziewczyna – Powiedziałam zalewając się łzami
-Nie pamiętam cię… Przepraszam...
-Pomóc ci wszystko sobie przypomnieć?
On pokiwał głową
-Może alfabetycznie? – Zaproponował
-Oki, no więc A: Andres to twój najlepszy kumpel, jest trochę roztargniony i nie ma szczęścia w miłości. Angie: to moja ciocia która adoptowała mnie gdy trafiłam do domu dziecka.
-Teraz B
-Braco: Najlepszy tancerz w szkole, mówi trochę po rosyjsku i trochę po ukraińsku. Beto: roztargniony asystent naszego nauczyciela od muzyki. Brodway: chłopak Camili, niezły tancerz
-C
-Camila: żywiołowa rudowłosa wariatka. Moja przyjaciółka.
- D
-Diego... To przez niego jesteśmy w szpitalu...
- E
-Na E nikogo nie ma
-F
-Federico: Mój zaginiony brat, twój najlepszy kumpel
Francesca: Moja BFF, pochodzi z Włoch
Facuando: Twój tata
-G
- German: Mój prawdziwy ojciec do którego właśnie się wprowadzam
- H
-Nikogo nie ma
-I?
-Też
-J?
-Jackie, nauczycielka tańca w naszej szkole. Bardzo surowa.
-K ?
-Nie
-L?
-Ludmila: Moja przyjaciółka
-M
-Marco: twój starszy brat i Maxi: Nasz kumpel
-N
-Naty: moja BFF
-O ?
-Olga: Gosposia mojego taty, nikt ważny, dalej
-P
-Pablo: Mąż mojej cioci
-R?
-Nie
-S?
-Nie
-T?
-Tomas: Taki jeden gość który mnie podrywa
-V
-Ja, Violetta. Jestem twoją dziewczyną od trzech dni. Kocham śpiewać i tańczyć. Przeprowadzam się co kilka lat. Jest jeszcze Valeria: Twoja była, która ciągle cię kocha. A no i jeszcze Victoria: Moja kuzynka
-W?
-Nie
-Z?
-Niee
-To już chyba wszystko. Dziękuję ci, naprawdę
-Nie ma sprawy
-Kkocham cię... – Powiedział niepewnie
-Ja ciebie też... – Powiedziałam kładąc głowę na jego torie
 

 
*Violetta*
-Nie, Leon nie… Związek powinien opierać się na zaufaniu a ty mnie nim najwyraźniej nie darzysz. Żegnaj… - Powiedziałam i z płaczem pobiegłam do Sali. Gdy tylko przekroczyłam framugę drzwi podbiegły do mnie dziewczyny.
-Violu! Co Ci się stało?!
-Czy to przez mojego głupiego brata? – Zapytała Lu
Pokiwałam głową i się do niej przytuliłam

*Leon*
-Jak ona mogła ze mną zerwać? – Żaliłem się mojemu najlepszemu kumplowi
-A co? Myślałeś, że wpadnie Ci w ramiona krzycząc „Oh, Tak! Kocham Cię Leonku!”?
-Nieźle udajesz głos dziewczyn – Uśmiechnąłem się
-Sary, weź coś powiedz Violi
-Ona ma prawo być na ciebie zła
-Ale to nie tak!
-Zraniłeś ją. Nie widzisz że ona płacze przez ciebie? Nie mogę znieść widoku mojej siostry w takim stanie…
-Mi na niej naprawdę zależy! Chcę z nią być już na zawsze. Chcę z nią zamieszkać. Chcę mieć z nią dzieci… Błagam cię, zrób coś!
-Okey, pogadam z Vilu
-Dziękuję!

*Violetta*
Podszedł do mnie Fede i rozłożył ramiona w które ja wpadłam. Tą piękną chwilę przerwał dzwonek. Do klasy wpadła wściekła jak osa nasza wychowawczyni.
Niestety musiałam usiąść z Verdasem W środku lekcji wychowawczej dostałam karteczkę. Gdy psorka się odwróciła do tablicy przeczytałam go.
„Coś jest na rzeczy z Federico? *u* Gadaj co cię z nim łączy!
Fran xoxo”
Szybko odpisałam i rzuciłam jej karteczkę.
„Masz racje, coś mnie z nim łączy. Wspólne geny. To mój brat!
Vilu <3”
Francesca przeczytała liścik i kopara jej opadła. Ze zdziwieniem patrzyła na mnie i Federico. Nagle dostałam kolejny liścik.
„Dlaczego taka jesteś?”
„Jaka?”
„Nie bądź taka! Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła?”
Chwilę pomyślałam a potem odpisałam.
„Jutro do szkoły przyjść na różowo (+ różowy szalik) a na nasz dzisiejszą randkę włożysz różowy sweterek”
„No chyba cię powaliło”
„A ciebie pojebało”
-Ty moja wariatko – Szepnął
-Wariacie mój
Pocałował mnie.
-Castillo! Verdas! To lekcja wychowawcza a nie wychowanie do życie w rodzinie! Za karę zostaniecie w kozie!
Cicho jęknęłam. Po chwili zauważyłam, że jakiś chłopak w ławce obok myje sobie zęby*
-Kwiatkowski! Dołączysz do nich!

*Po lekcjach*
Razem z Leonem i Dawidem (chłopak od mycia zębów) właśnie wyszliśmy z kozy. Zobaczyliśmy wielki plakat.
High Shool Musical
Sprawdź swoje umiejętności na castingu do argentyńskiej wersji High Shool Musical! Przesłuchania w piątek od godziny 18 do 20 w Sali od muzyki.”
-Zgłaszacie się?
-Ja czemu nie? – Powiedział Dawid i wpisał samego siebie
Leon wyrwał mu flamaster i nabazgrolił „Violetta Castillo”
Ja wyrwałam marker jemu i napisałam „Leon Verdas”
-Wy to macie fajnie – Westchnął Dawid – Chodzicie sobie na randki, itp. Ja chyba nigdy nie znajdę dziewczyny…
-Hej! Moja kuzynka jutro przyjeżdża do Buenos Aires. Jest w naszym wieku, nie ma chłopaka i mogłabym cię z nią umówić.
-Masz jej zdjęcie?
-Tak, czekaj mam – Powiedziałam i zaczęłam przeglądać zdjęcia telefonie – Tu ją masz
-O Boże jaka ona piękna…
-Załatwię wam randkę
-Naprawdę? Dziękuję! – Powiedział i mnie przytulił
-Ekhem – O swojej obecności przypomniał Leon
Odsunęłam się do Dawida i przytuliłam do Leona.
-Ktoś tu jest zazdrosny?
-Nie…
-Czyżby?
-No może troszeczkę…
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-Idziemy na randkę? – Szepnął do mnie Leoś
-Jasne
-Dzisiaj, 19. Przyjadę po ciebie
-Oki, ja lecę do domu się przygotować

*Dom Violetty*
Wywalałam wszystkie rzeczy z szafki żeby znaleźć coś stosownego na randkę. Niestety nic nie znalazłam… Zrezygnowana usiadłam na moim łóżku. Do pokoju weszła uśmiechnięta Angie.
-Cześć Violu!
-Hej, miałaś wrócić za miesiąc
-No tak… Bo ja muszę ci coś powiedzieć…
-No dalej
-Jestem twoją ciocią a ty musisz wracać mieszkać z tatą
-Że co?! Ja do niego nie wócę!
-Ale musisz. Taka decyzja sądu…
-Ehh… No dobra… Angie…?
-Słucham?
-Pomożesz mi naszykować się na randkę?
-Masz randkę?! Z kim?! – Zaczęła gwałtownie latać po pokoju i rzucać przedmiotami
-Angie, Angie, Ogar!
-Powiesz z kim?
- Z Leonem…
-Verdasem? Byliśmy w Verdasów kilka dni temu. Pamiętasz, co wtedy nie chciałaś iść?
-Tak pamiętam… Pomożesz czy nie?
-Tak, już pomagam.
Gdy moja ciocia pomogła mi się ubrać i mnie czesać wyglądałam niesamowicie.
-Dziękuję, bardzo cię kocham! – Krzyknęłam przytulając się do niej

*190*
Nagle zadzwonił dzwonek. Biegłam po schodach tak szybko, że prawie się zabiłam. Szybko poprawiłam swoją sukienkę i otworzyłam drzwi.
-Hej
-Hey piękna – Powiedział i dał mi bukiecik stokrotek i rumianków
-Dziękuję, skąd wiedziałeś, że to moje ulubione kwiaty?
-Eeee… No bo… Czytałem twój kalendarzyk kiedy byłaś w łazience… - Spuścił głowę w dół
-Nie wnikam!
-To nawet dobrze że nie wnikasz… Idziemy?
-Idziemy
Leon zawiązał mi oczy jakąś ciemną chustką.
-Leoś gdzie idziemy?
-Niespodzianka
-No weź!
-Co mam wziąć? Ciebie na barana? OK. – Powiedział a ja wzbiłam się w powietrze
-Verdas, gdzie ciągniesz swoją dziewczynę?
-Po nazwisku to po pysku. A tak w ogóle to co ci do tego Ponte?
-Może nie tak agresywnie co?
-Bo co?
-Eee…
-Chcesz się dowiedzieć „co”?
On uciekł z piskiem.
-Daleko jeszcze?
-Nie, już jesteśmy – Powiedział i zdjął mnie ze swoich ramion
Zaczęłam się rozglądać.

-Leon, jak tutaj pięknie…
-To takie moje miejsce do którego przychodzę gdy mam doła… Czasem lubie tutaj siedzieć sam ale wolę siedzieć z tobą – Powiedział i mnie przytulił
-Jesteś moim sercem
-Nie widzę świata poza tobą – Odszepnął
Nasze usta dzieliły milimetry. Ale oczywiście coś musiało nam przerwać… Mój telefon zaczął dzwonić
V – Halo?
A – Cześć Violu! To ja, Angie. Jest u nas MOPS i czeka żeby cię zabrać do twojego taty… Mogłabyś jak najszybciej przyjechać do domu?
V – Tak, jasne! Już lecę! Pa!

-Nie mów mi, że…
-Przepraszam…
-Dobra, odprowadzić cię do domu
-Ja się przeprowadzam właśnie…
-Co?! Gdzie?! Jak?! Kiedy wracasz?! Ja bez ciebie nie wytrzymam!! – Padł na kolana i objął moje nogi.
Wyglądało to mega komicznie
-Przeprowadzam się o kilka ulic bliżej ciebie, głuptasie! – Zmierzwiłam mu włosy
-Ojeju! Moja dziewczyna mieszka niedaleko mnie!! Jejeje – Zaczął krzyczeć i „tańczyć” coś w stylu tańca radości.
-Leoś… Ogarnij się! – Walnęłam go w ten jego śliczny pusty łeb
-Ałł! Za co?!
-Za to że jesteś – Zaczęłam się śmiać
-O ty! – Powiedział i przewiesił mnie sobie przez ramię
Zaczęłam piszczeć ale nikt mnie nie słyszał. Zaniósł mnie do jakiegoś lasu nieopodal. Położył mnie na ziemi, pochylił się nade mną i…

***
Vicky zboczeniec postanowiła że Leoś zgwałci a może nie zgwałci Violi? Xd
  • awatar Armandxxx: Związek to nie tylko wierność i i oddanie jeżeli nie wierzysz w to co mówię, odwiedz pewną stronę inaczej mówiąc zapraszam cię na http://www.jestem-twoja.pl randki sex zone
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Następnego dnia*
*Violetta*
Obudziłam się wtulona w Leona. Na początku się zdziwiłam ale później przypomniałam sobie co się zdarzyło wczoraj. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
León już nie spał tylko bawił się moimi włosami.
-Cześć księciu - Zaśmiałam się
-Witaj księżniczko
-Wstajemy?
-Nie chce mi się - Ziewnął i przyciągnął się
-Jest 6:50 Za godzinę musimy być w szkole.
-Że za ile?! - Krzyknął i pobiegł do łazienki się ubrać

Wzięłam jakieś ubrania, poszłam do łazienki i tam je założyłam. Delikatnie się pomalowałam i włożyłam oczywiście moje czarne koturny
-Wyglądasz bosko
-Dziękuję – Zarumieniłam się
*W szkole*
Weszłam do szkoły objęta ramieniem przez Leona. Oczy wszystkich skierowały się na nas. Patrzyli na nas z zszokowanymi minami.
-To wy jesteście razem? – Zapytał jakiś chłopak Leona
-No, w sumie to tak
-Ty idioto! – Przed nami pojawiła się Valeria
-Ej, Baroni! Ochłoń! – Ktoś krzyknął
-Milczeć!
-Uspokój się – Powiedział „mój taki jakby chłopak”
-Nie, nie uspokoję się! Jak mam być spokojna kiedy MÓJ chłopak chodzi za rączkę z jakąś pustą lalką?!
-Stary, to ty się z dwoma naraz oprowadzasz? No nieźle
-Cicho Fede – Powiedział Verdas do tego chłopaka – Valeria, zerwałem z tobą! Mam ci to przeliterować? Z n-a-m-i k-o-n-i-e-c!
Zaczęła go bić a ja stałam obok i przyglądałam się temu.
-Cześć, jestem Federico Castillo – Powiedział ten chłopak podchodząc do mnie – A ty?
-Violetta Castillo
-Castillo?
-Tak, Castillo. Widzę że ty też – Powiedziałam
-No, tak…
-Skąd jesteś? Może jesteśmy jakąś rodziną?
-Nie wiem skąd jestem. Zaginąłem jak miałem około roku i trafiłem do domu dziecka
-Mój brat też miał taką samą sytuacje
-A odnalazł się?
-Nie…
Spojrzeli skołowani po sobie.
-Jak się nazywał twój brat? – Zapytał
-Hmm… - Zaczęłam myśleć – Federico chyba
-No to chyba cześć siostrzyczko – Powiedział i mnie przytulił
-Verdas, pilnuj swojej dziewczyny bo już do innego się klei – Powiedział jakiś inny chłopak
Leon momentalnie się odwrócił i posmutniał.
-Leon… - Oderwałam się do mojego brata
-Nie, nie ważne… Nie martw się o mnie… - Powiedział i odszedł
-Hahaha czyli Leoś jest wolny i mogę go sobie znowu wziąć – Zaśmiała się Valeria
-Larwa - Stwierdziłam
-Lubię żółty ale twoje zęby to już przesada – Zaczęła się kłócić Baroni
-Nigdy nie zapominam twarzy ale dzisiaj chętnie zrobię wyjątek
-Dopiero w twoim towarzystwie doceniam jaką cudowną rzeczą jest cisza
-Nie śpij na boku bo mózg ci wypadnie przez ucho!
-Biedactwo! Naprawdę uwierzyłaś, że cola to napój mądrości?
-Niestety na głupotę nie wynaleziono jeszcze lekarstwa…
-Zjedz snikersa i przestań gwiazdorzyć
-Pomyliłaś samoopalacz z pastą do butów? A może to taki nowy trend?
-Zmień psychiatrę! Ten nie jest w stanie ci pomóc
-Fajne ciuchy! Szkoda, że nie było twojego rozmiaru
-Jesteś jedyna w swoim rodzaju. Przynajmniej taką mam nadzieję
-Możesz mi dać swoje zdjęcie? Mojego kuzyna fascynują wybryki natury!
-Dodajesz uroku każdemu pomieszczeniu… Kiedy z niego wyjdziesz!
-Gdybym była tobą… To wolałabym być mną!
-Policz do dziesięciu, przyda mi się pół godziny spokoju
Violetta postanowiła przez chwilę milczeć?
-Co? Zatkało?
-Nie jestem głucha, po prostu cię olewam
-Dzwonili z zoo, przepraszają za ten numer z bananem i proszą żebyś wróciła
-Jeśli nie chcesz spotkać idioty nie przeglądaj się w lustrze!
-Wyglądasz jak Hugo w dolinie paproci
-Spadaj na drzewo prostować banany
-Spadaj na drzewo liście pompować
-Widać, że oryginalność to dla ciebie obce słowo
-Alleluja i do przodu
-Jesteś mokra jak chomik na patelni
-Patrzcie! Drugi Andersen!
-Powiedziała bajkopisarka
-Powinnaś być na plakacie „Mój tata zapomniał prezerwatywy”
Violetta już mega się wkurzyła. Coraz bardziej się kłóciły
-Istniejesz również w wersji z mózgiem? – Zapytałam
-Czasem mózg się na coś przydaje
-Dawno chyba nie miałaś trampka w przełyku
-Kto się z chamem urodził ten z kanarkiem nie umrze
-Kim będziesz w przyszłości? Owocem w Jogobelli?
-Jestem zajęta oddychaniem
-Oprócz długich włosów mam też szare komórki
-W psychiatryku załatwię ci pokój obok mojego brata
-Więc twój brat jest w psychiatryku? – Zaśmiałam się
-Jak trudno być mną?
-Ona to czarodziej! Zróbmy argentyńską wersje Harrego Pottera
-Przepraszam, jestem zestresowana! To napięcie przedmiesiączkowe – Powiedziała Baroni
-Debilizm to cecha wrodzona czy nabyta?
-Jak można mówić tyle głupstw na sekundę? Uczysz się ich na pamięć czy jak?
-Biedny twój mózg! O ile go wogule masz…
-Wpisz w wyszukiwarce „idiota” – Wyskoczy twoje zdjęcie!
-Gdybyś wystąpiła w konkursie na największą frajerkę to przegrałabyś bo jesteś za głupia
-Zaszczepiłam się na debilizm więc nie zarażę się od ciebie
-Narkotyki szkodzą ludziom, szczególnie tobie
-Wypierdalaj po papier do Afryki
-Jak cię walnę w ten poniemiecki łeb to ci się okupacja przypomni
-Jesteś taka pociągająca niczym spłuczka w sedesie
-Nie patrz w lustro bo będziesz miała koszmary
-A mi to lotto
-Milcz jak do mnie mówisz!
-Zamknij oczy jak na mnie patrzysz
-Oj zgubiłaś mózg? Pomogę ci go znaleźć ale bez mikroskopu się nie obejdzie
-Wiesz co robię jak ktoś mnie wkurzy? Wyobrażam sobie go w toalecie bez papieru toaletowego – Rzuciła Valeria
-Spadaj zasrany berecie
-Nie jestem pewna czy twoi rodzice jak się zapładniali to wiedzieli co robią
-Jak twoja kołyska się paliła to twój ojciec gasił ją łopatą
-Fajna bluzka! Gdzie ją kupiłaś? W obi?
-Wyglądasz jak pół dupy zza krzaka
-Nie mów tyle bo zęby ci się spocą
-Jak do mnie mówisz to miej zęby na baczność – Zaśmiałam się
-O głupoto, bądź pozdrowiona!
-Bułkę z prądem jadłaś?
-Lecz se nogi bo na głupotę już za późno
-Daj mi swoje zdjęcie, bo reperuje rower i nie wiem jak wygląda pedał
-Byłaś w zoo? A ile lat? – Powiedziała blondynka
-Gdyby pies cie zobaczył to o własną budę by się zabił
-Lepiej idź się schowaj, małpa dzieci szuka
-Idź malować sufit w parku
-Jesteś walnięta jak kilo gwoździ bez łebków
-Tak, tak, doktor kazał przytakiwać jak ktoś od rzeczy gada –Sama nie wiedziałam skąd biorę takie odzywki
-Masz istną pustkę w głowie, wystrzegaj się wiatru
-Zabłysnęłaś jako chrząstka w salcesonie
-Masz tyle czadu co kakadu
-Idź przodem, pomszczę cię
-Zrobili cię na próbę i zapomnieli wyłączyć
-Masz taki mózg że jakby wsadzić tam łepek od szpilki to byłaby grzechotka
-Nie bądź taka do przodu bo cię sznurówki wyprzedzą
-Powiedz babci, babcia głucha to wysłucha
-Gdyby głupota umiała latać to dawno byłabyś pod sufitem
-Dlaczego Valeria ma mózg jak mrówka? – Zapytałam dziewczyn
-Dlaczego? – Zapytała Francesca
-Bo jej spuchł!
-Jak na ciebie patrzę to mi węgiel w piwnicy kiełkuje
-Pogadaj do rynny, będzie większe echo
- Cieszysz się tak jakbyś znalazł zaginioną szczękę dziadka
-Twoją urodę można porównać tylko do mózgu twojej koleżanki – Zaśmiałam się
-Cycki można dokupić, z rozumem już gorzej
- Tu Fundacja TVN ,,nie jesteś sam'' jeżeli chcesz pomóc ofiarom tsunami wyślij swoje zdjęcie żeby zobaczyli, że są większe tragedie. *
-Turlaj dropsa do Betlejem
-Topisz serek?
-Jesteś skończoną debilką
- Poprosiłam Boga o kwiat, dostałam cały ogród, poprosiłam o staw, dostałam ocean, poprosiłam o drzewo, dostałam dżunglę, poprosiłam o dużego głupka i dostałam Twój nr tel.
-Pożałujesz swoich słów
-Wszystkiego najlepszego i ... żeby Twoje dochody były odwrotnie proporcjonalne do inteligencji ...
- Zostałeś wybrany człowiekiem roku. Prosimy o kontakt z najbliższym psychiatrykiem.
-Widziałam twoich rodziców. Fajnie panowie
- Wspaniała osobowość, uroda, wspaniałe ciało, ogromne poczucie humoru, wysoki poziom iq... to tyle o mnie... a co by tu powiedzieć o tobie...
-Jak utrzymać idiotę w niepewności? Powiem ci później
-Masz nogi włochate jak kaktus
-Stworzył mnie Bóg bo lubi piękno, ciebie bo ma poczucie humoru
-Wystarczy! – Podszedł do nas Fede i objął mnie ramieniem – Czy wy naprawdę musicie się tak kłócić?
-Tak – Powiedziałyśmy na równi

*Leon*
Siedziałem w łazience na podłodze. Byłem bardzo smutny. Ja jej zaufałem a ona mnie zdradziła z moim najlepszym kumplem.
-Ej, stary – Powiedział Maxi siadając obok mnie – Weź się nie dołuj.
-Ona była dla mnie naprawdę ważna…
-Ale ona cie nie zdradza debilu! – Powiedział
-To dlaczego przytulała się z Federico?
-Słyszałem ich rozmowę
-No i co wywnioskowałeś?
-Federico Castillo i Violetta Castillo – Powiedział dziwnie gestykulując – To jest jej brat! Zaginął kiedy miał rok i widzą się po raz pierwszy od szesnastu lat!
Szybko podniosłem się z miejsca
-Jaki ja jestem głupi…
-Leć ratować swój związek!
Szybko pobiegłem do Violetty.
-Violu przepraszam! Wybaczysz mi?
-Nie, Leon nie…
 

 
*León*
Zadzwoniła do mnie Valeria. Niepewnie nacisnąłem odbierz.
V - Gdzie ty jesteś?
L - W szpitalu
V - O Boże! Co ci się stało?
Mówiła wszystko ze stoickim spokojem.
L - Mi nic ale musiałem kogoś tutaj przywieźć
V - Zgaduje że chodzi o Castillo
L - Tak
V - Spędzasz z nią zbyt długo czasu. Nie spotykaliśmy się na jakiejś randce od ponad roku. Mam wrażenie że już mnie nie kochasz.
Wtedy coś sobie uświadomiłem.
L - Masz rację
V - To zabierzesz mnie na randkę?
L - Nie, z nami koniec
Szybko się rozłączyłem. Uświadomiłem sobie że ja nie potrafię kochać. Nie jestem jakiś romantyczny i nie lubie chodzić na randki. Nie będę nigdy miał dziewczyny... Po chwili wróciłem do domu.

*Francesca*
Oglądaliśmy ze zdziwieniem jak Baroni rzuca się po całym korytarzu szkolnym drąc się na wszystkich.
-Jak on mógł ze mną zerwać?! I to jeszcze dla tej szmaty!
-Czyli wiemy o co chodzi - Szepnęłam do moich przyjaciółek
-Tylko ciekawe kto jest tą szmatą? - Zapytała Cami
-Trzeba zadzwonić do Violi powiedzieć jej o tej piosence na muzykę - Stwierdziła Naty
Wyjęłam telefon i wykręciłam numer do Violi. Odebrała po czterech sygnałach.
V - Halo?
F - Hej Violu! Czemu nie ma cię dzisiaj w szkole?
V - Jestem w szpitalu
F - Że co?! Zaraz u ciebie będę, pa!
Powiedziałam dziewczynom o co chodzi i pobiegłyśmy do szpitala urywając się z lekcji biologii.

*Violetta*
Po chwili dziewczyny do mnie przybiegły. Wytłumaczyłam im jak się tutaj znalazłam a Lu poszła zapytać się lekarza kiedy mogę wyjść ze szpitala.
-Ubieraj się bo już wychodzisz
-Właśnie Violu, na za tydzień trzeba napisać piosenkę na muzykę i ją zaśpiewać.
-Okay
Ubrałam się i napisałam esemesa do Leona że już wychodzę.
Gdy wyszłyśmy ze szpitala czekał na mnie León. Podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Jak wy słodko razem wyglądacie! - Krzyknęła Fran
Dziewczyny poszły do szkoły a León odprowadził mnie do domu. On jest taki kochany! Ale nadopiekuńczy. Kazał mi iść do łóżka i tam cały czas odpoczywać. Zrobił mi naleśniki z czekoladą i przyniósł do pokoju.
-Na muzykę trzeba napisać i zaśpiewać piosenkę bo inaczej nie zdaje się do następnej klasy - Powiedziałam odkładając talerz na ławę.
-Piosenkę mam tylko że ja śpiewać nie umiem - Westchnął
-Zaśpiewaj mi coś
-No ok - Powiedział i zaczął śpiewać "Miłość wisi w powietrzu"
-Ty kłamczuchu!
-Że co?
-Mówiłeś że nie umiesz śpiewać a śpiewasz cudownie
-Tylko tak mówisz... - Powiedział i spuścił głowę - Dzięki
-To poprostu prawda
-Niee
-Taak
Kłóciliśmy się jeszcze tak pół godziny.
-León...?
-Tak?
-Zostałbyś... No wiesz... Tutaj na noc? W pokoju gościnnym oczywiście
-Jasne że tak - Uśmiechnął się - Tylko zadzwonie do rodziców.
Wyszedł z pokoju a ja po chwili usłyszałam jak z kimś rozmawia.

*León*
N (Nina - Mama Leona) - Słucham?
L - Cześć mamo
N - Hej synku, o co chodzi
L - Mógłbym zostać na noc u Violetty?
N - León...
L - No co?
N - Wiem że ty chcesz no... Sam wiesz co z tą dziewczyną
L - Nie, mamo nie. Fajnie by było ale nie. Będę spał w pokoju gościnnym
N - Jakoś mnie nie przekonałeś.
L - Mamo, Violetta była dzisiaj w szpitalu. No proszę ciebie. Jutro pozmywam
N - Chciałam się zgodzić już po tym szpitalu ale skoro chcesz zmywać
L - To nie fear!
N - Bo zaraz dam ci szlaban i będziesz siedział w domu wychodząc tylko do szkoły przez pół roku
L - Już będę grzeczny!
N - Leć już do Violetty, ona ma na ciebie dobry wpływ.
L - Serio? Ok to pa!
N - Cześć! Tylko bez żadnych numerów!
L - Dobra, dobra
Wróciłem do Violi ze smutną miną.
-Nie pozwolili ci?
-No... Pozwolili!
-Kłamczuchu ty! - Krzyknęła i zaczęła mnie bić poduszką
-Ałł! - Krzyknąłem - Nie bij mnie!

*Violetta*
Biłam go poduszką i śmiałem się jak wariatka. Po chwili on zaczął mnie łaskotać.
-Nie, León zostaw!
-Dostanę nagrodę?
-Za co?
-Za to że jestem
-Hahaha - Zaczęłam się śmiać - A ty to na serio?
-Jak najbardziej - Powiedział i położył się na mnie tak że nie mogłam się przesunąć. Nasze twarze dzieliły milimetry. On pochylił się nademną i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Położył się obok i dalej się dalej całowaliśmy.
-Violu przyniosłam ci jeszcze... - Do pokoju weszła Francesca - Przepraszam was, nie wiedziałam. Już idę. Paa!
-Pa Fran. Zadzwoń później.
Po chwili wyszła z domu.
-To na czym skończyliśmy? - Zapytał i próbował mnie pocałować.
-Nie León, to co robimy jest złe
-Dlaczego?
-Bo masz dziewczynę?
-Jaką dziewczynę?
-Valerie, dobrze się czujesz? - Zapytałam przykładając mu rękę do czoła - Nie masz gorączki
-Czuje się dobrze, nie mam dziewczyny. Mam ciebie.
Zarumieniłam się.
-Lubie jak się rumienisz
-A ja nienawidzę
-Wracamy do tego co nam przerwano?
-Nie
-No weź
-Co mam wziąć? Tą lampę i przywalić ci nie prosto w twoją śliczną buzię? - Zapytałam wskazując lampę - OK
-Nie, nie bij!
Gadaliśmy tak do 22. Później poszłam się myć. Zaczęłam nucić piosenkę która chodziła mi ostatnio po głowie. Zaczęłam ją śpiewać zapominając że nie jestem w domu sama. Gdy to sobie uświadomiłam szybko przestałam. Ubrałam się w pidżame i wyszłam z łazienki. Udałam się do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Po chwili w drzwiach stanął uśmiechnięty León
-Kłamczucha - Pokazał mi język
-Co?
-Mówiłaś że nie umiesz śpiewać. Słyszałem cię. Kłamiesz.
-Nie prawda
-Właśnie że prawda
-Nie
-Zaśpiewaj mi to co śpiewałaś w łazience.
-Nie mogę...
-Dlaczego? - Zapytał
-Ta piosenka jest zbyt osobista
-Dobra, ok
-No...
-Co robisz jutro?
-Po szkole idę się spotkać z moim ojcem a później nie mam planów.
-Dasz się zaprosić jutro wieczorem na jakąś randkę czy coś?
-Hmm... Niech pomyśle... Nie..-On posmutniał i opuścił głowę na dół - Nie mogłabym się nie zgodzić
-Boże, jak mnie przestraszyłaś!
-Idziemy obejrzeć jakiś film?
-Ok

*Pół godziny później*
Wybraliśmy horror. León udając że się przeciąga objął mnie.
-Dlaczego zerwałeś z panną czapialską?
-Uświadomiłem sobie że nie potrafię kochać.
-Przecież właśnie pół godziny temu zaprosiłeś mnie na randkę
-Wiem...
-Nauczyć cię?
-Ale czego?
-Nauczyć cię jak to jest kochać
-Serio mogłabyś to zrobić?
-Jeśli chcesz to oczywiście
-Dziękuje
-Jak tam mecze?
-Skąd wiesz?
-Francesca
-Aha, zawsze lubiłem Francesce ale ona mnie nie
-Eh, Ludmila też cię nie lubi
-Serio mnie nie lubi? Szkoda...
-Dlaczego?
-Bo to moja siostra - Zaśmiał się
-Serio?
-A czy ja kiedykolwiek skłamałem?
-Tak?
-Nie
-Nauczysz mnie grać w futbol?
-Ja nie umiem grać w futbol
-Jak to?
-Bo ja gram w kosza
-Francesca mnie okłamała - Powiedziałam złym tonem - Jeszcze pożałuje
-Zaczynam się ciebie bać - Zapiszczał León
-Swojej miny nie widziałeś, hahahaha, bój się bój
-Wariatka
-Idiota
-Violeczka
-Będziemy się teraz wyzywać?
Pokiwał głową na tak
-Rybeczka
-Rybki to ty masz w stawie

*Narrator*
Rozmawiali aż do 2 nad ranem a później poszli spać. W nocy Violetta zaczęła krzyczeć bo jej się coś przyśniło a León poszedł do niej do pokoju. Po chwili zasnęli wtuleni w siebie.
 

 
*Violetta*
Dom Leona to była mega wielka willa z basenem. WOW!
-Piękny dom - Powiedziałam
-Mieszkałem w większych westchnął
Po chwili z domu wyszła jakaś kobieta.
-Cześć, jestem mamą Leona - Powiedziała i podała mi rękę którą uścisnęłam - A ty jesteś...?
-Violetta, miło mi panią poznać - Uśmiechnęłam się
-Leon, daj dziewczynie swoją bluzę, nie tak cię wychowałam. Nie traktuj tak swojej przyszłej narzeczonej
-Mamo... - Jęknął Leon a ja poczułam na ramionach ciepło
-Wejdziesz? - Zapytała mama Leona
-Nie, dziękuję. Muszę już wracać do domu. Do widzenia! - Powiedziałam i zaczęłam iść w stronę bramy
Leon poszedł już do domu a do mnie podbiegła jego mama.
-Zaczekaj. Przyjdź jeszcze kiedyś, cieszę się, że Leon zadaje się z normalnymi dziewczynami a nie z takimi anorektyczkami jak ta jego Valeria. Sądzę, że masz na niego dobry wpływ.
-Dobrze, przyjdę i dziękuję - Uśmiechnęłam się i zaczęłam się oddalać.
Mam na Leona dobry wpływ. Fajnie. Z tego co zauważyłam mama Verdasa nie lubi zbyt wychudzonych lasek. Przypomniałam sobie co ostatnio jadłam w tym tygodniu. Hmm... Jabłko, trochę lodów, jogurt, mała butelka coli light, kanapka z sałatą, dwie kanapki z dżemem, szklanka mleka i szklanka świeżo wyciskanego soku wieloowocowego. Jem mało ale nie jestem anorektyczką... Szłam dalej i myślałam o wszystkim i o niczym. Nagle mi się przypomniało, że Angie, Pablo i Tini wyjeżdżają na kilka miesięcy. Nagle słabo się poczułam. Nogi się pode mną ugięły a ja poleciałam w jakieś krzaki. Potem było tylko nic.

*Leon*
Violetta wczoraj nie odbierała ode mnie telefonów. Eee... Nie pytać skąd mam jej numer! No dobra! Grzebałem w jej torebce kiedy była w łazience, przyznaje się bez bicia. Moja mama uspokoiła mnie, że pewnie ma rozładowany telefon. Jednak ja przeczuwałem, że coś się stało. Rano gdy tylko się ubrałem bez śniadania wskoczyłem na motor i postanowiłem pojechać do jej domu. Tak, jej adres też był w jej torebce. Znalazłem jej kalendarzyk, zrobiłem zdjęcie telefonem i teraz wiem o niej prawie wszystko. Jakieś 100 metrów od mojego domu zauważyłem coś w krzakach. Tego dnia pogoda była do kitu i zaczynał padać deszcz. Mimo tego, że byłem już cały mokry zajrzałem do krzaków. Zobaczyłem w nich Violette! Przestraszyłem się. Szybko ją podniosłem. Wsiadłem na motor, posadziłem ją sobie na kolanach i zawiozłem do najbliższego szpitala. Szybko ją zabrali a mnie zostawili samego przed szpitalem. Po chwili postanowiłem wejść.
-Przepraszam, gdzie leży Violetta Castillo? - Zapytałem recepcjonistki
- Jej chłopakiem - Skłamałem
-W takim razie sala 69 na 13 piętrze
Ale niezłe numerki. Szybko pobiegłem po schodach (Winda była zepsuta) pod sale Violi.
-Przepraszam, jestem chłopakiem Violetty - Czemu ja cały czas kłamię?! - Co z nią?
-Była bardzo osłabiona, mało jadła i była zestresowana. Zemdlała ze zmęczenia ale już jest dobrze. Jutro wyjdzie ze szpitala.
-Moge do niej wejść?
-Tak, oczywiście - Powiedział lekarz wchodząc do sali.
-Pani Violetto, pani chłopak przyszedł - Powiedział do Violetty
Taki wielki face palm. Violetta dziwnie na niego spojrzała gdy wychodził. Wszedłem do sali.
-Hey Violu -Powiedziałem podchodząc i całując ją w policzek
-Hej mój "chłopaku" - Zaśmiała się
-Musiałem coś wymyślić
-To mogłeś powiedzieć że jesteś moim bratem
-Wolę wersje z chłopakiem - Zaśmiałem się
Chwilę jeszcze porozmawialiśmy.
-Leon, jestem zmęczona. Mógłbyś wyjść to pójdę spać?
-Tak, jasne - Powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.



Wyszedłem na korytarz, usiadłem na krześle i zadzwoniłem do rodziców powiedzieć im gdzie jestem i co się stało. Siedziałem tak kilka minut. Później postanowiłem wejść do sali. Usiadłem obok łóżka Vilu. Nagle zadzwonił/zadzwoniła do mnie...